Dlaczego nie warto wierzyć w piękną miłość

Dużo ostatnio podróżuje autobusami po Polsce i poznaję historie nieznanych mi ludzi. Nie rozmawiam z nimi, ale zupełnie przypadkowo słyszę ich rozmowy telefoniczne. Broń Boże nie podsłuchuje! To nie moja wina, że niektórzy tak głośno mówią. Ostatnio za mną siedział chłopak, może miał 23 lata, wyglądał mizernie, był nieschludnie ubrany, łysy, chudy… jak taki boroczek. Ale to nieważne. A może jednak ważne…? W każdym razie – bardzo niepozorny. Zaraz po wejściu do autobusu i zdjęciu kurtki zadzwonił do swojej mamy. W skrócie mówił tak:

„Mamo, już wsiadłem do autobusu, jadę do siebie. Jej rodzice są wspaniali. Mama bardzo miła, sympatyczna, zrobiła mi kanapki i dała sok na drogę. Z tatą piłem do drugiej w nocy, cudowny zabawny człowiek, pożartowaliśmy sobie, naprawdę czułem się tam dobrze, swobodnie, atmosfera w jej domu jest wspaniała. (…) No mamo czemu jej tak nie lubisz?! Patrycja to dobra dziewczyna, obiecała mi, że tym razem nie oleje uczelni, skończy ją, zobaczysz! Ja jej ufam i wspieram, ona tego teraz najbardziej potrzebuje! (…) No tak, ma kredyt, ale da radę. W weekendy pracuje. Mamo proszę cię, zaakceptuj ją. Ja ją kocham, możesz mieć na mnie focha do końca życia ale ja jej nie zostawię tylko bo tobie nie pasuje”.

Skończył rozmowę po około 20 minutach, po czym od razu zadzwonił do swojej dziewczyny (jak się domyśliłam):

„Dziękuję ci jeszcze raz słońce, masz cudownych rodziców, cieszę się, że w końcu udało się ich poznać. Podziękuj im jeszcze raz ode mnie. A za tobą to już tęsknię kochana. (…) Wiesz co, coś słabo cię słyszę, to pewnie przez to że jadę i miejscami nie ma zasięgu. Zadzwonię jak dojadę, kocham cię, papa”

W duszy się uśmiechnęłam, zawsze to robię, gdy słyszę, że ktoś jest szczęśliwy. Tym bardziej, jeśli chodzi o zakochanych ludzi. Lubię patrzeć na dobrane pary. Ta dwójka taka mi się wydawała.
Czar prysnął, gdy wykonał następny telefon.

„Heeeej, co robisz dziś wieczorem? Bo ja koło 22 będę w Sączu. Nooo, to spotkajmy się w końcu w centrum. Jak to, nie wysłałem ci mojego zdjęcia? Niemożliwe. Ja twoje mam. Jesteś bardzo ładna. To czekaj, zrobię sobie na komórce i wyślę ci mmsem. Za minutkę zadzwonie.”

what the fuck?!

Popatrzyłam dyskretnie za siebie między oparcia i rzeczywiście – robił sobie „sweet focie”, chyba pyknął 5, z czego cztery usunął, a jedno jej wysłał, po czym znów zadzwonił.

„noo i jak? Może być? Hehe. To teraz mnie poznasz. Nie? Jak to nie? Nie masz czym wrócić do domu.. no tak, o tej porze autobusy nie jeżdżą. Ja jutro nie mogę, bo pracuję. Ale to możesz nocować u mnie. No chyba się mnie nie boisz coo? Heheh. Faaajnie będzie, zobaczysz (…). No proszę. (…) no to trudno, w środę mam wolne więc wtedy mam nadzieję, że jakoś mi to wynagrodzisz. Może być? No to dobra, jesteśmy umówieni. To pa.”

Nie wierzyłam własnym uszom. Ale to nic, bo po chwili wykonał telefon do innej pięknej nieznajomej poznanej na internecie. Ręce mi opadły. Miałam ochotę faceta udusić. Jak można robić takie rzeczy?!
.
Niestety, nie jest to przypadek odosobniony. Ostatnio byłam na dyskotece i spotkałam znajomego z podstawówki ze swoją dziewczyną. „Fajna para” – pomyślałam. Asia – bo tak miała na imię – następnego dnia miała wcześnie zajęcia na uczelni, więc nie mogła długo ssię bawić. Koło 22 oboje wyszli, a po godzinie Robert wrócił. Powiedział, że odprowadził Asię, a sam jeszcze się trochę potańczy. Ku mojemu zaskoczeniu  po kilku minutach na parkiecie wyrwał jakąś pijaną dziewczynę, obmacywał ją dość natarczywie, całował po szyi, w usta z języczkiem. Ależ miałam agresora. Spytałam „co ty robisz?!” a on odpowiedział „nie twoja sprawa”. No tak, w sumie nie znam człowieka, jako dzieciak był naprawdę fajnym pomocnym chłopcem, dziś jest po prostu świnią. Bez słowa wyszłam z klubu. Odechciało mi się zabawy.
.
Trzy dni temu znów byłam świadkiem autobusowej rozmowy telefonicznej. Tym razem dziewczyna (wiek licealny, może klasa maturalna?) siedząca przede mną opowiadała koleżance o tym co wydarzyło się dziś w szkole.

„Słuchaj, nie wiem czy doszła do ciebie informacja, że Kasię wzięli dziś do psychiatryka. No przyjechali do szkoły i normalnie z lekcji ją wzięli. Mówią że ma jakieś stany depresyjno-maniakalne. No wiadomo, on w ogóle nie ma wyrzutów sumienia. Jeszcze się z niej drań śmieje! Kurde do takiego stanu ją doprowadził, a mógł to wszystko skończyć rok temu! Ona naprawdę go pokochała, postawiła wszystko na jedną karte rozumiesz?! A on sobie z niej jaja robił. (…) ej przestań, ostrzegałyśmy ją cały czas, nie mogłyśmy nic więcej zrobić (…)”

I mogłabym tak pisać w nieskończoność o facetach draniach. Facetach których znam. Facetach moich koleżanek, którzy potem okazali się draniami. I coraz częściej wydaje mi się, że 90% mężczyzn to szuje mający partnerkę/żonę i traktujący ją jak robota domowego – wypierze, posprząta, obiad ugotuje. Słowem – jest gdzie wracać po igraszkach z innymi kobietami. Już nie mówię, że te inne panienki nieraz się ślepo zakochują w żonatym samcu i wierzą, że on zostawi małżonkę. Tak sobie pogrywają nie zważając na uczucia i psychikę innych osób. Draństwo w najczystszej postaci.
Celem tego posta nie jest pokazanie jaką świnią jest osobnik płci męskiej. Kobietom też zdarza się zdradzać z premedytacją. Jednak takich perfidnych dziewczyn znam osobiście 6, za to facetów… hmmm… nie zliczę ich nawet.
Więcej nie będę tu krytykować nikogo, każdy żyje swoim życiem. Te historie mówią same za siebie. Jaki z nich wniosek?
Dla mężczyzn: chcesz się bawić życiem? Baw się, ale nie kosztem uczuć drugiej osoby! Bądź wolny, zaliczaj panienki na prawo i lewo, ale nikogo nie krzywdź. Takich mężczyzn coraz bardziej doceniam, bo wiedzą czego chcą, stawiają sprawę jasno od samego początku, przez co nie ma możliwości by kogokolwiek skrzywdzili.
Dla kobiet: wierzę, że miłość istnieje, jednak jest ona o wiele rzadsza, niż nam się to wydaje. Warto pamiętać o tych historiach, gdy będziemy zakochane, ślepo wpatrzone w jakiegoś mężczyznę. Nie wierzmy, że to, co nam się przytrafiło, jest miłością. Czas pokaże czy tak jest. Nie uzależniajmy się od drugiej osoby.

135 myśli nt. „Dlaczego nie warto wierzyć w piękną miłość”

  1. Mężczyźni są źli. Natomiast pozostające w związkach kobiety zarabiające swym ciałem pieniądze to biedne istoty zmuszone do tego poniżenia przez swych partnerow nie zapewniających im dość godnego życia.

  2. To samo jest z dziewczynami, z jednym chodzi ale jak spotka kogoś lepszego to zmienia na lepszy model.

    Znam kila mężatek wiek 30-40 lat, które mają kochanków.

    Faceci jak i kobiety zdradzają.

    1. panowie przepraszam że wtrące się ale jestem w sytuacji takiej iż wiem że moja narzeczona mnie zdradza i wykorzystuje moje dobre serce na różnego typu sprzęty myśli ona tylko o sobie a czy wy panowie też tak macie?
      jeżeli tak samo jest u was to czemu uwierzyliście w miłość wiadomo że, kobieta zostawi mężczyzne gdypozna innego

  3. U.S.A.-aktualne badania-środowisko akademickie-ok.300 uczelni.
    Wyniki:
    -produkt mocno staniał z powodu podaży.
    I to jest fakt !
    Dziwne,ale tym łatwiej nam o kobietę im bardziej one są samodzielne(nowoczesne).Teraz wystarczy być.
    Nie wiem czy tylko się cieszyć, bo robi się trochę nudno.Bo.
    Ilość nie zamienia się w jakość-jakoś.

  4. Co to za jednostrony blog?
    Mogę przytoczyć inne fakty, jeden dla przykładu w drugą stronę :
    małżeństwo, szczęśliwe, 2 synów, zona idzie w tango i znika, mąż miesiące spedzil na szukaniu zero wiadomości, policja ja znalazla w Karpaczy, szalala jej chcica ni z tego ni z owego, nie chciała wracac do męża , dorosla co mieli funkcionariusze robic, zawiadomili męża, ze sie znalazła ale nie chce wracac. Mimo , ze sie skurwiła pojechał do niej , prosił , błagał nic nie dało. Poszła w tango, chcica wazniejsza , pół europy za i z fagasami zjezdziła . Po wielu latach bez grosza i zniszczona jak stara k…wa wraca i prosi o przebaczenie, chce wrócic. Maż i synowie już jej nie chcieli widzieć . Można po tym wnioskować , ze wszystkie kobiety to k…wy ? Czy na pewno? Znam wiele innych przykładow, ale nie ma co podawać . Ten wpis to jednostronny blog, feministryuczny i tylko działający w jedna stronę . Uczciwość po pierwsze, po drugie facet nie zdradzi jak nie będzie miał z kim !

  5. Nie wiem w czym tutaj widzicie taki wielki problem.
    Jestem z moją żoną 24 lata po ślubie i obydwoje robimy skoki w bok, czasami jakaś grupuweczka.
    A oddalibyśmy za siebie życie. Sex na boku tylko wzmacnia związek.

    1. Czyli chory zwiazek i raczej nie milosc tylko przyzwyczajenie przywiazanie gdyz jesli ludzie sie kochaja nie szukaja wrazen nie zdradzaja.

  6. Młody chłop, chce się wyszumieć zanim zaobrączkuje się z Patrycją, lepiej teraz niż po ślubie. Oczywiście historyjkę zmyśliłaś, rozmowa 23-latka z mamusią niewiarygodna jak dla mnie, cała reszta też.

    1. a mi to zwisa czy to dla kogoś jest wiarygodne czy nie. tak czy owak – dla jasności – zmieniłam miejsce zamieszkania tego chłopaka, imię Patrycji, imiona znajomych z dyskoteki oraz osób z drugiej rozmowy. żeby ktoś czasem się nie zorientował, że o nim mowa ;]

  7. No cóz, jest druga strona całej sprawy – gdy suka nie da, pies nie weźmie. Gdyby nie to, że każda baba jest chętna pieprzyć się w każdej chwili z byle kim pozananym przygodnie przez net na przykład, to faceci nie mogliby robic takich numerów. A skoro można, to robią. Przestańcie dawać na lewo i prawo, to i wasze życie emocjonalne się uspokoi…

  8. Artykuł pokazuje prawdę. Jestem po 50-ce, parę razy się na facetach zawiodłam. Lubią mieć przynajmniej dwie kobiety. Ostatnio spróbowałam pisać w e-darling. Pan w wieku 66 lat napisał takie coś ” czy zgodziłabym się na DOCHODZĄCĄ”. Zaznaczam, że niczym go nie sprowokowałam do takiej postawy. Wierny chłop to dziś wyjątek. Porno i wszechobecna swoboda psują ludzi, a mężczyznom w to graj, to ich rajcuje, ci w stałych związkach robią wszystko by się z tym kryć.

    1. Też jestem zarejestrowany na tym portalu… Mam mieszane odczucia co do niego… Po pierwsze ludzie wybierani są jakimś dziwnym systemem, a jak chcesz się z kimś spotkać to zazwyczaj zero odzewu… no chyba, że wyglądam jak shrek i o tym nie wiem :)

      1. a po co sie logowac na jakies dziwne hohsztaplerstwo, nie poszukasz w realu? kontakty biznesowe, praca wspolne tematy? nie da się? wlasnie przez atakich jak ty ja jestem starą panną bo sie tylko modlic mozna o cud, a wy stale na internecie zamiast w kinie lub dyskotece kobiete poznac ostatecznie… jesli nie przez kontakty biznesowe!

        1. Czyli już jestem winien czegoś czego nie zrobiłem :) Dlaczego wybrałem taki, a nie inny serwis (z którego nota bene nie jestem zadowolony) ? …cóż, sprawa jest prosta… z wiekiem ubywa znajomych, ponieważ każdy zakłada rodzinę i coraz rzadziej wychodzi się na jakiekolwiek spotkania, gdzie można by było poznać potencjalną partnerkę. Co do Twojej rady…Czy Ty myślisz, że podejdę do każdej napotkanej kobiety w kinie, pubie i będę się pytał czy nie chce się spotkać… jak pierwsza się nie zgodzi to może druga, trzecia itd ? a w pracy to nawet nie próbuje bo musiałbym ją non stop zmieniać, jak bym spróbował coś działać i by akurat nie wyszło to jak już ktoś napisał w pewnym momencie wyszedłbym na psychopatę, który nagabuje kobiety… (po drugie u mnie większość mężczyzn pracuje)…

  9. Raz na jakiś czas skuszę się na przeczytanie jakiegoś bloga i akurat ten (i wiele mu podobnych) zawsze przyprawia mnie o mdłości (nie inaczej).
    Kobiety zawsze narzekają jacy to ci mężczyźni są źli, zdradzają, są dwulicowi itd. itp… tylko dlaczego akurat tacy mężczyźni zawsze mają powodzenie u kobiet ? Tego właśnie nigdy nie rozumiałem i zrozumieć nie mogę.
    Czasami mam wrażenie, że lepiej być tym właśnie draniem i stworzyć w ogóle jakiś związek niż być tym dobrym układnym mężczyzną.
    Z doświadczenia wiem, że czym bardziej kulturalny wobec kobiety jestem i na prawdę chciałbym z jakąś stworzyć poważny związek to tym bardziej ona jest do tego zniechęcona. I tak człowiek ma na karku 30stkę i patrzy na swoich znajomych jak jeden drugiego zdradza ale najwyraźniej tak „musi być” bo oni akurat jakiś tam związek mają, a ja jak ta dupa siedzę sam…

    1. myślisz, że kobiety specjalnie wybierają tych drani? Że chcą potem przez nich płakać? nie nie, oni są bardzo miłymi dżentelmenami na początku. po prostu udają kogoś, kim nie są. rozkochują w sobie kobiety i już. to nie jest tak, że my na takich lecimy. oni wiedzą jak nas podejść :) i być może stąd niechęć do Ciebie gdy jesteś kulturalny.. być może są uprzedzone, być może chciałyby po prostu Cie naprawdę poznać, a nie Twą czarującą stronę.

      1. Śmiem twierdzić, że jest to wybór świadomy… Zauważyłem, że kobiety reagują na tanie komplementy, a broń boże powiedzieć coś szczerze, lepiej skłamać sto razy i połechtać próżność kobiety niż być osobą szczerą… kolejny nietakt, nie miej innego zdania niż kobieta bo wyjdziesz na gbura i zadufanego w siebie samca… Wiem, że piszę trochę dosadnie ale z wiekiem tych wniosków nasuwa się coraz to więcej…
        Dla potwierdzenia mojej tezy mogę jeszcze napisać, że mam jeszcze kilku znajomych (mężczyzn), którzy również nie mają partnerki, a są osobami bardzo wartościowymi…

        1. zgadzam się… świadomy wybór!
          każda kobieta chce zmienić faceta i myśli że właśnie jej się to uda… a później zdziwiona że on nadal jest jaki jest i puszcza ją bokiem! trzeba brac to co się chce docelowo a nie kogoś zupełnie innego i poźniej próbować go zmieniać! taka rada

      2. Niestety muszę się zgodzić z moim poprzednikiem o nicku ~facet. Przykra prawda jest taka, że wybieracie (tak, Wy kobiety) w 90% przypadków według kryterium, który w danym momencie jest „bardziej fajny”. Siłą rzeczy facet, który zna zasady savoir vivre, potrafi uszanować kobietę i obdarzyć ją szacunkiem i miłością zawsze w przedbiegach przegra z napompowanym testosteronem, łysym gostkiem, który podjedzie zdezelowaną „betą”. Po prostu ten facet pod krawatem nie jest dla Was „cool”, nie ma kaloryfera, ciężko nim zaszpanować przed koleżankami.
        Czy chcecie potem przez nich płakać ? Na pewno nie, nie wieżę, abyście wybierały z założeniem, że potem chcecie cierpieć, ale niestety takie są Wasze wybory. Piszesz, zacytuję: „(…) oni wiedzą jak nas podejść :) i być może stąd niechęć do Ciebie gdy jesteś kulturalny (…)”. No tak, może to i prawda, ale w przypadku tego kulturalnego faceta macie przynajmniej 50% szansy, że jest fair, natomiast w przypadku nieokrzesanego, napalonego samca macie 90% pewność, że chce się tylko zabawić, a potem nie przejmie się tym, że cierpicie. No ale i tak wybierzecie tegoż właśnie samca, bo jest fajniejszy i będziecie się w niego wpatrywały maślanymi oczami.
        Już parę lat temu skończyłem „trzydziestkę” i niestety z moich obserwacji i doświadczeń jasno wynika, że z im większą kulturą i szacunkiem facet podchodzi do kobiety, tym bardziej… jest przegrany. Wolicie jak bez żadnych skrupułów samiec klepnie was po pośladku, rzuci hasło w stylu „hej mała, jak leci”, byle tylko był świeżo po solarium, miał na sobie „cool” ciuchy i t-shirt dobrze opinał się na kaloryferze. Wtedy od razu jesteście w niebo wzięte. A, że potem jest płacz i złamane serce…

        1. To nie kobiety, ale bezmózgie słodkie idiotki, które nie zasługują na takie miano, bo są jeszcze niedojrzałymi emocjonalnie dziewczątkami. Nie szukają stabilizacji i miłości, a dreszczyku, emocji i fizyczności. Żałosne i tragiczne. Potem zadurzają się w swoich nieodpowiednich wybrankach i cierpią. Same sobie winne, ale cóż…

          Uwierz, że są chwalebne wyjątki w tym całym syfie. Jak oglądam MTV to aż mnie bierze na wymioty. Każda lala buty na 20 cm-owym obcasie, mini, solara, farbowane kudły i tapeta tak ciężka, że aż żal. No ale jak inaczej zwrócić na siebie uwagę facetów-wzrokowców?

          Trudno wybrać nie-frajera. Tacy już wyginęli w Polce… a przynajmniej są na wymarciu.

          1. To, że pojedyncze chwalebne wyjątki się zdarzają, to akurat wiem. Dlatego na początku napisałem, że dotyczy to ok. 90% przypadków (tak wiem, jestem nadmiernym optymistą sądząc, że aż 10% przypadków jest normalnych). Gdyby natomiast wybory, o których pisałem, dotyczyły tylko wytapetowanych małolat, to nie byłoby żadnego tematu. To że w młodości chcą trochę zaszaleć, zaszpanować, spróbować… kto nie chciał ? Problem w tym, że z biegiem lat nic się w tym zakresie nie zmienia. No, może zwracają uwagę, żeby ta „beta” od upatrzonego samca była nieco mniej zdezelowana… A mądrość, ta przychodzi chyba dopiero po 50-ce. Tylko kobiety – zadajcie sobie pytanie czy taki stary kawaler, tudzież facet po przejściach też jest dobrym wyborem ? Czy nie lepiej koło trzydziestki zwrócić baczniejszą uwagę na facetów, którzy mogą zaoferować coś więcej, niż wyłącznie chwilę dobrej zabawy ?

        2. Znałam nieśmiałych, kulturalnych, wartościowych facetów. Ale nikt nie jest idealny. Oni dość często byli tchórzami, którzy gdy pojawiały się pierwsze problemy w związku, czy jakieś różnice na płaszczyznach typu zainteresowania, woleli związek zakończyć i od tego uciec, bali się cierpienia, tego, że zostaną skrzywdzeni gdy się głębiej zaangażują.. Usłyszałam to też wprost. A teraz podchodzą pod 30 i są dalej sami. Więc nieraz są to faceci którzy boją się brać na klatę ryzyka związanego z niepowodzeniem związku, bezpieczniej jest im żyć samotnie… I często szukali oni wyidealizowanego związku, zgodnego ze swoim dosłownie wyciętym z komedii romantycznej wyobrażeniem prawdziwej miłości. Ale każdy miał swoją szansę…

          1. Zgadza się. Nikt nie jest idealny i niestety wśród tych właśnie kulturalnych facetów jest istotny odsetek tchórzy. Ale jaki jest odsetek wartościowych partnerów, wśród napalonych samców ? Twój post, skądinąd prawdziwy, potwierdza faktycznie to, co napisałem powyżej. Wolicie wybrać pozbawionego wyższych uczuć napakowanego samca, niż posiadającego uczucia faceta. Owszem, ten samiec nie ucieknie – on po prostu będzie korzystał ze swojego powodzenia, jak tylko nadarzy mu się ku temu okazja, a gdy mu się znudzicie to po prostu odejdzie. I spłynie po nim, czy cierpicie czy nie. I od razu chciałbym zaznaczyć, uprzedzając zarzut, który zapewne się pojawi – nie uważam, aby życie z tchórzliwym „maminsynkiem” było usłane różami. Nie o to przecież chodzi, abyście wybierały niedojdę, którym trzeba się do końca życia opiekować. Chodzi o normalnych facetów, którzy być może nie biegają na siłownie czy solarium, nie lansują się, może nie są „cool”, ale za to są normalnymi facetami, którzy wiedzą co to miłość, wierność, uczciwość i odpowiedzialność. Zastanówcie się, czy w grupie, która ma u Was największe powodzenie takich znajdziecie.

          2. Wniosek, że kobiety wolą wybrać napakowanego pozbawionego uczuć samca opiera się tylko na ułamkowej części kobiet i w zasadzie trochę mi to nie pasuje, bo jaka kobieta chce być z kimś kogo miłości nie jest pewna. Jak już to taka której zależy na czym innym, albo jest dość zdesperowana, lub daje się oszukiwać czy też sama się oszukuje. Zwykły, skromny facet, uczuciowy, z własnym systemem wartości, moralnością na wyższym poziomie, który nie byłby tchórzem w kontekście relacji damsko męskich – nie spotkałam takiego. Typ faceta playboya napakowanego, bez uczuć, hm gdy ma się troche rozumu odrazu widać że coś jest z takim facetem nie tak. Bo ludzie którzy nie znają swojej głębszej wartości często są wewnętrznie puści i budują swoje poczucie wartości na imponującym im stylu prezencji zewnętrznej, który często jest dość wybujały. Może problem w tym, że normalni faceci oglądają się albo za nieistniejącymi marzeniami, albo za w jakiś sposób wewnętrznie pustymi kobietami które myślą nieco innymi kategoriami, a wyglądają na osoby dojrzałe i poważne.

      3. To prawda co piszesz,ale niestety każdy kij ma dwa końce i w każdej prawdzie z reguły kryje się drugie dno. Ja osobiście znam gościa co ma żonę, dziecko i niby normalną rodzinę,ale i tak obraca panny na lewo i prawo non stop. I najśmieszniejsze jest to,że on nie ukrywa,że żona niedawno urodziło, pokazuje zdjęcia dziecka,a szpagatówy i tak robią swoje.

        Poza tym kiedyś spotkałem się z teorią (która ma coś w sobie), że kobiety są najczęściej i najmocniej zainteresowane modelami żonatymi/zajętymi, bo po co się pchać w nie wiadomo co skoro można mieć sprawdzony model. No bo np facet po 30ce co ma dobrą prezencję, a brak partnerki=ciul/babiarz/psychopata.

  10. Ostatnio ze znajomymi urządziliśmy mały clubing, i zebraliśmy swoje jakieś doświadczenia z tym co zobaczyliśmy i jeżeli chodzi do zdradę to do min takich wniosków doszliśmy:
    1) jak facet jest w miarę fajny (a przynajmniej takiego udaje) laski kleją się, i nie ważne co im mówi czy jest sam czy ma dziewczynę, żonę, liczy się dla takiej panienki że jej drinka postawi i ją przeleci bo przecież ona jest wyzwolona, i jak faceci mogą to i dziewczyny też
    2) tak to najgorszy chyba czynnik zdradzania „WYZWOLONE DZIEWCZYNY” bo one są tak wyzwolone, że sypiają z kim popadnie a jak któryś oddzwoni na drugi dzień to są wniebowzięte, a jak je jeszcze gdzieś zabierze to już miłość a nie wyzwolenie, i nagle taka dziewczyna udaję świętą, cudowną, a później bach zdrada za zdrada i to z obu stron.
    Można by tu opisywać tysiące czynników, a każdy rozłożyć na kolejny tysiąc zmiennych, ale faktem jest że zdradzają obie strony, i obie strony są tak naprawdę winne. Ja osobiście mam wielki żal do Pań Wyzwolonych bo faceci jacy są wiadomo, a jeszcze dodatkowo odrobina alkoholu i zdrada jest… bo kobiety się nie szanują i to jest problem. Miałam wielu facetów w swoim życiu, z żadnym nie poszłam na pierwszej randce do łóżka. Z moim facetem po ok 2-3miesiacach, i jestesmy razem 9 lat i kochamy sie prawie codziennie a miłość kwitnie nadal.

  11. Za parę dni kończę 43 lata ale dziwię się że nikt z was nie zorientował się, że 80% ludzi to niestety debile i idioci a jeden drugiego patrzy jak oszukać, a zwłaszcza POLACY dawniej na taką skalę tego nie było ( za komuny).

    1. to prawda, mam 33 lata i potwierdzan,ludzie są coraz gorsi, dostrzegam to na co dzien. W przeciwnym razie nie bylabym starą panną. Ale staram się być silna, radzić sobie sama, w chorobie, w zdrowiu, pracuję cały czas i mogę liczyc tylko na siebie. Taka karma – powiedzialby hindus i ja sie z tym pogodzilam. Musze liczyc tylko na siebie, Męża nie mam i nawet nie wiem, ajk to jest, jak jest byc mężatką.

      1. Wojtek, Ania… nic dodać nic ująć… ludzie zatracili swoje systemy wartości, a co najważniejsze człowieczeństwo. Wyżej od dobra, wrażliwości i szacunku jest materializm i fizyczność. Powierzchowność, minimalizm i bylejakość. Coraz trudniej żyć w tych czasach wśród ludzi. Pozdrawiam wszystkie „dinozaury na wymarciu” ;)

  12. A ja na szczęście trafiłam na faceta z pośród tych 10% i jestem szczęśliwą żoną od 5 lat a znamy się 8 lat. Życzę wszystkim takiego szczęścia:) Pozdrawiam

    1. Naiwna!! Ja też byłam taka łatwowierna. Do momentu, kiedy się dowiedziałam, że mój ukochany mąż mnie zdradza! Kochaj ,ale bądź czujna.

    2. 5lat mężatką i uważasz się za szczęściarę Kochana ja byłam ponad 21lat i wydawało mi się że rzeczywiście miałam szczęście ,kulturalny,nie pijący,nie palący ,czuły ,troskliwy ale kiedy On przekroczył 40 ,a ja musiałam brać hormony ,mój ukochany postanowił zamienić mnie na młodszy model i znalazł sobie kochankę i to by nie było najgorsze gdyby zachował się kulturalnie i się wyprowadził do niej,ale nie ,on doszedł do wniosku że jego ukochana nie będzie mu gotować ,bo nie umię ,prać też nie i sprzątać też nie ,od tego mam mnie ,a ona ma tylko pachnieć ,narobił długów dla swojej ukochanej ,a kiedy nie miał już z kąd brać pieniądze dla niej to go rzuciła ,ja musiałam spłacać długi i utrzymać siebie i dzieci i jego ,czy okazał wdzięczność ABSOLUTNIE NIE ,kiedy długi się prawie skończyły mój ukochany wyprowadził się do nowej Pani teraz Ona go utrzymuje ,a długi następne mu rosną Jaki wniosek to ten że nie ważne ile lat po ślubie nawet po 30 może Cię zostawić

  13. a ja to samo mogę powiedzieć o mojej byłej żonie, mnie sprawdzała w pracy a sama w najlepsze miała kochanka nie ma reguły cz baba czy chłop. Suka nie da pies nie weźmie

  14. dlaczego mówi sie że suka nie da ,pies nie wezmie ,,,,a dlaczego te psy nie sa madrzejsze na tyle zeby nie skorzystać ?

  15. A ja trafiam na takie dziewczyny z posrud tych 90 % takie mam szczescie i zawsze wystawia mnie w pole ;/ no ale kiedys Cie znajde :)

  16. Nie ważne ile jesteś lat po ślubie Ja byłam 21 lat kiedy mój mąż znalazł sobie kochankę i przestałam istnieć dla niego wraz z dziećmi ,przez 21 lat byliśmy szczęśliwą rodziną ,i wszystko się zmianiło przez jedną kobietę dla której to że był żonaty i miał małe dziecko nic nie znaczyło ,mówiła mu jak powinien mnie traktować ,jak poniżać szkoda że jej mąż jej tak nie traktował ,bo by się dowiedziała jak to jest ,kiedy zabiera się ostatnie pieniądze na chleb ,żeby tylko mieć na kochankę Tak że moja droga jakiego masz naprawdę męża przekonasz się jak będziesz kończyć swoje życie

  17. Mój facet też znajduje się w tych 10% wyjątkowych i niepowtarzalnych, którzy potrafią docenić, wesprzeć, zrozumieć itd. A mieć takiego faceta to szczęście na maxa! :)

  18. Jestem facetem i potwierdzam, że to prawda. 99% z nas taka właśnie jest. Mam 29 lat. Ale w wieku maturalnym też zrobiłem świnstwo dziewczynie. Zdradziłem miłość mojego życia. Przez rok nie odzywaliśmy się do siebie. Ale nie umiałem z niej zrezygnować. Mogłem mieć nowądziewczynę, ale nie mialem, bo po co mieć kogoś kogo isę niek ocha ? Zadzwonilem do niej w końcu. Odlożyła sluchawkę. I wtedy wmieszał się los. Traf chciał, że byłem na zgrupowaniu górskim (jestem wspinaczem amatorsko). I ona też tam przyjechała, nie wiedzieliśmy,że tam będziemy. Totalny przypadek. I…cóż…jesteśmy małżeństwen od 5 lat. Długo mnie wymęczyła i sprawdzała, długo nie mówiła ani tak ani nie, ale wiedziałem, że tylko ona isę liczy i że przypadkowa jedna noc z inna nie może tego przekreślić. Dziś wiem, że niegdy bym jej nie zdradził. Za 4 mięsiace urodzi nam sie córka. Jestem szcześliwym czlowiekiem. A moja żona ma we mnie oddanego jej całym ciałem i duszą na zawsze. Czasem po prostu potrzebna jest rozmowa.

  19. Mam prawie 33 lata i przestałam już szukać faceta Są tacy, którzy po jednym spotkaniu chcą mnie przedstawiać rodzicom i wiązać się na całe życie (no kto by to po jednym spotkaniu traktował poważnie?). I są tacy, którzy na pierwszym spotkaniu domagają się seksu a potem ślad po nich ginie. Są tacy co szukają księżniczek do uwielbiania i tacy, którzy chcą być uwielbiani. Nie ma średniaków, a przecież w dzisiejszych czasach taki średniak to spełnienie marzeń. Co z Wami facetami?

  20. Niezła pamięć, by tak cytować rozmowy telefoniczne. A na poważnie to dobra wyobraźnia do wymyślania historyjek. Takim jak wyżej i podobnych.

    1. chciałabym, by to była wymyślona historyjka. niestety nie jest. zwisa i powiewa mi to czy ktoś w to wierzy czy nie :)

  21. Masz całkowitą rację.
    Zresztą, cóż to za określenie „luźny związek”?… O związku można zacząć myśleć, kiedy dwoje ludzi zdążyło się już troszkę poznać, polubić, a może nawet pokochać romantyczną, piekną miłością (nie mam tu na myśli seksu, bo to dwie różne rzeczy, chociaż w d-o-j-r-z-a-ł-y-m związku równie ważne), zaufać sobie nawzajem, obdarzyć szacunkiem, lojalnością, wiernością, czyli – reasumując – właśnie się w ten sposób „związać”.
    Oczywiście, zawsze jest możliwość, że taki ledwie zadzierzgnięty związek się rozpadnie, ale jest też szansa na to, że (jeśli parnetr okaże sie tego wart) ewoluuje, dojrzeje i z czasem doprowadzi do czegoś poważniejszego – w dzisiejszych czasach może do tzw. związku partnerskiego, a może do małżeństwa.
    Natomiast, czego może po partnerze oczekiwać – obojętnie chłopak, czy dziewczyna – w zawartej przed chwilą i na chwilę znajomości? Przecież tego nawet nie można nazwać „znajomością”, bo faktycznie tak ona, jak i on, w ogóle nie znają drugiej strony nawet w stopniu minimalnym. Czego można oczekiwać od kogoś, o kim nie wie się, czy jest bodaj mądry, czy głupi jak but, wrażliwy i delikatny, czy gruboskórny, brutalny i bezwzględny, miły i opanowany, czy chamski i agresywny, odpowiedzialny i troskliwy, czy lekkomyślny (lub całkiem bezmyślny) i pozbawiony uczuć? Czy jest godny zaufania i szacunku i czy potrafi szacunkiem i zaufaniem odpłacić? Czy stać ją/jego na wierność i lojalność, na przywiązanie? Czy jest zdolny do prawdziwych, głębokich uczuć?… Jakim jest człowiekiem? Jak traktuje inne osoby? Jaki jest jego stosunek do związku dwojga ludzi? Jakie ma zainteresowania, plany życiowe, marzenia? No i – skoro to taki „związek” na poziomie fizjologicznym (bo nie uczuciowym przecież – bez żartów), to trzebaby jeszcze pomyśleć o zdrowiu i higienie (czystość osobista, choroby weneryczne HIV, stosowne zabezpieczenia itp.)…
    Mam wrażenie, że dzisiejsze młode pokolenia (może nie całe pokolenia, ale ich spora część), w pogoni za czymś, co wydaje im się przyjemną zabawą bez zobowiązań (co w moim odczuciu świadczy zarówno o głębokim infantylizmie, jak i o kompletnym zaniku uczuć wyższych), zagubiły najgłębszy sens związku między dwojgiem ludzi. Spotykają się po raz pierwszy z kimś, kogo poznają np. przez internet i bez najmniejszej refleksji i zastanowienia po pierwsze lecą z nim do łóżka… – Ludzie! Przecież to ciężki prymityw i galopująca głupota! Co odróżnia taką „znajomość” od „znajomości” zawieranych w świecie zwierząt?…
    A potem łzy, żale, wzajemne obwinianie się, niechciane ciąże (co gorsza, czasem nie wiadomo nawet z kim…), a w skrajnych przypadkach nawet gwałty i morderstwa (o ile dziewczyna wyjątkowo źle trafi)…
    Takie są skutki tych przyjemnych, beztroskich zabaw bez zobowiązań – nie zawsze przyjemnych, nie zawsze beztroskich, za to często rodzących zobowiązania na całe życie dla jednej ze stron…

    Jeszcze inną, ciemną stroną dzisiejszych związków są zdrady, które – z tego, co czytam – są na porządku dziennym. Czytam (ze zdumieniem i odrazą, muszę przyznać), bo to świadczy o całkowitym upadku wszelkich możliwych zasad etycznych i moralnych. I potwierdza też tezę o tym, że dzisiejsze pokolenia nie mają nawet bladego pojęcia o uczuciowości wyższej, ani o tym, jak piękne, wzniosłe i pełne pasji mogą być uczucia między kochającymi się kobietą i mężczyzną.
    Osobiście nie wyobrażam sobie nawet, aby w ogóle wchodziło w grę i było w najmniejszym stopniu możliwe zdradzenie ukochanego człowieka. Jeśli dochodzi do zdrady, to znaczy, że w ogóle nie było miłości, a co za tym idzie – chwieje się (lub od razu wali) fundament, podstawa związku, jakim są miłość, wierność i zaufanie. Prawdziwie kochający człowiek jest „z definicji” wierny, nie ogląda się za innymi, nie jest nawet nimi zainteresowany, bo nie ma takiej potrzeby.

    Nie wyobrażam sobie aż tak skrajnego ubóstwa uczuciowego, o jakim pisze Autorka bloga i Jej Goście… I żal mi tego pokolenia, bo nie pozna już nigdy tego, co w miłości jest najpiękniejsze.

  22. To wszystko nie jest takie proste jakby się niektórym wydawało…
    Mam żonę, dwójkę cudownych dzieci, pracę, dom … generalnie wydawało mi się, że mam wszystko… i nagle spotkałem ją… tą jedyną… myślicie – kolejny sk….l – otóż nie, gdy pojawia się w sercu to coś, ta iskierka, która zaczyna żarzyć się mocniej i mocniej, jakby była poddana delikatnemu podmuchowi powietrza…
    Mam wszystko, ale wiem że będę się męczył, że kiedyś eksploduję, nie dlatego że mi źle z żoną… dlatego, że dopiero teraz poczułem jak pachnie miłość…
    … i co mam zrobić???

    1. nie ma recepty.. wpis mówi o wyrachowaniu facetów w zdradach, o braku ich sumienia. natomiast inną rzeczą jest ‚iskierka’ o której piszesz i przez którą jest wielki misz-masz w głowie. być może ta ‚iskierka’ to tylko feromony. a być może nie…
      polecam film „Huśtawka”.

  23. Czy za komuny czy teraz to niewiele zmienia. Jako doświadczony (wiekowo) facet mogę potwierdzić z własnych obserwacji i doświadczeń. Kobiety na początku zawsze preferują typy rozrywkowe, pewne siebie, inne (np. obcokrajowców). Nie zauważaja i maja w pogardzie poważnie ich traktujących, uczciwych i prawdomównych facetów. Takich, co nie chcą ich ciągnąć „za włosy” do łóżka. Oni są nieciekawi, mało rozrywkowi. Czasami po latach doświadczeń przychodzą po rozum do głowy i żałują młodości, przeszłości. Tak, tzw. wyzwolenie kobiet narobiło wiele złego.
    „Jeśli suka nie da, to pies nie weźmie”. Prawda i mądrość wielu pokoleń, autora tego powiedzenia. To kobieta więcej ryzykuje i mimo, że czasy się zmieniły (powszechna antykoncepcja) to i tak ich koszty są znacznie większe, chociażby społeczne.

  24. Te wypracowanie fajnie się czyta :) Tzw rozrywka w czystej postaci :) Autorka ma pewnie z 18 lat. Życzę powodzenia i nauki życia może kiedyś napiszesz coś na wyższym poziomie..

  25. ja też niestety zakochałam się na zabój w takim draniu… byliśmy ze sobą ponad rok czasu… odkryłam, że ma portal randkowy, na którym nie tylko poznaje internetowo nowe koleżanki, ale także właśnie poznaje je w realnym świecie… nasz związek skończył się jakiś czas temu a ja nadal nie mogę tego zrozumieć, że facet snuł plany o ślubie, przedstawiał mnie swoim rodzicom a na boku robił coś takiego… jak można nie mieć żadnego kręgosłupa moralnego!!

  26. Co za koszmar! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy czytałam Twój post. To smutne, że ludzie tak bardzo nie szanują swoich „połówek”. Po co w takim razie są razem? Chcą móc wrócić po swoich przygodach do bezpiecznego portu, w którym czekać będzie „ukochana” osoba?

    Niemniej jednak, gdy już otworzyłaś mi oczy, sądzę, że to nie tylko mężczyźni są tymi złymi. Kobiety też już coraz częściej mają coś do powiedzenia w kwestii zdrady od strony czynnej, a nie tylko biernej świadomości, że „Mój facet ma inną”. W którą stronę ten świat zmierza?

  27. Problem w tym, że dziewczyny również w ten sposób się zachowują… miałem okazję jakiś czas temu usłyszeć rozmowę w knajpce dwóch dziewczyn, jak umawiały się ze swoimi chłopakami na określoną godzinę, a następnie umawiały się z innymi z tejże knajpki na spotkania po chłopakach… może totylko takie wolne związki ??

  28. wybierają drani bo to jest niby męskie. po prostu kiedys ci agresywni, chamscy i ktorzy zdobywali partnerki niejako po prostu sobie je biorąc – byli tymi najlepszymi, przywodcami stada. innych po prostu pozabijali, albo inaczej sobie ich podporządkowali. kobitki to czują, a że potem chcą go zmienic? natury nie oszukasz. i dopoki one same nie beda tego swiadome to nic z tego nie wyjdzie. mezczyzna moze sie ograniczyc, przystopowac (wraz z wiekiem poziom testosteronu opada), ale kobieta tego nie zmieni bo emocje tu grają, a nie logika. nie wytlumaczysz. jesli męskosc to ZDOBYWANIE i POSIADANIE to jesli wybieracie wlasnie takich ktorzy maja duzo: pieniedzy, innych zasobow, inne kobiety = wychodzi ze sa atrakcyjni i myslicie jednoczesnie ze on taki wlasnie wybrał was i dla was bedzie potulnym miśkiem, ktory da wam wszystko. za to on posiadając aż tyle męczy sie przy was bo wy nic sobia nie reprezentujecie. wymagania zawsze macie wieksze niz to co chcecie dac, bo nie uwazacie chyba ze rozlozenie nog to nagroda dla jednej ze stron tylko? w ogole nic nie mozecie dac, bo nic nie macie i najczesciej nawet żadnej pasji, zainteresowan, a jesli juz to probujecie byc niezalezne i oddzielac – to moje zycie to twoje. i taki mezczyzna oddala sie i musi miec inną na boku, bo same kierujecie go do tego, a jednoczesnie myslicie ze to ten jedyny. i takich „panienek” jest naprawde duzy procent. smiem twierdzic ze wyjątkami są tylko kobiety juz wielokrotnie skrzywdzone lub z cechami męskimi, ale takie też często są zbyt agresywne, kłótliwe, potrzeba im emocji – takze negatywnych a wiec szczęścia nie dają. no i kolo sie kreci – kobiety s aniepotrzebne. lozko i tyle, pochwalic sie czasem przed innymi bo przeciez my zdobywcy. patrz mam lepszą, mam dwie, mam fure, mam tamto. a wy co? nie mam nic, jestem brzydka i nieszczesliwa, pociesz mnie, przytul, opiekuj, prowadź, daj to tamto, zainteresuj.

    1. „smiem twierdzic ze wyjątkami są tylko kobiety juz wielokrotnie skrzywdzone lub z cechami męskimi”

      Tak, potrafię też dysponować męskimi cechami (np. logika), ale ogólnie jestem dziewczęca (szczególnie z wyglądu).
      Dlatego z tymi wyjątkami coś nie trafiłeś.
      Kolejną sprawą jest to, że zakochałam się na zabój w wieku nastoletnim i nadal jestem zakochana w moim ukochanym, który wciąż jest moim Pięknym Księciem. Jest przystojny, bardzo inteligentny i dla mnie jest prawdziwym mężczyzną, ale ma też wspaniałe uczucia, dobre serce, empatię, wrażliwość itd. Potrafi być romantyczny, choć często sobie też dogryzamy i drażnimy się w żartach. Bardzo o mnie dbał i był w stanie wiele zrobić dla mnie, co wymagało wyrzeczenia. Ja dla niego zresztą również. Dla mnie to ten JEDYNY. Nie mam i nie miałam co do tego wątpliwości.

  29. hej, to straszny blog i straszna prawda. gdzie niby to dobro które wkładamy w związek? mnie facet poltora roku kantowal, mowil ze mnie kocha! a potem zaczal zmieniac zdanie ze kocha, nie kocha, wyzywał mnie od kurew, bo poszlam do znajomych , poswiecilam dla niego prace,, swoj czas, wbrew opinii innych wierzylam w niego a on m nie zostawil! niby kochal a wyzywal i zostawil!!! chcialabym zeby mnie zdradzil bo wtedy moze uzmyslowilabym sobie jakim jest gnojem! boje sie tez ze z inna ulozy sobie zycie :-( i ze tylko dla mnie byl takim parszywcem. ja go kocham a okazalo sie ze on mnie nie! jestesm w mega depresji, juz chyba ze dwa lata :-( help

  30. Wpis dosyć stary, ale napiszę jedno, może ktoś kiedyś przeczyta:
    To nie faceci są świniami – to wy po prostu wolicie świnie. A Ci „porządni” faceci którzy szukają swojej Księżniczki i czekają (bynajmniej nie z powodów religijnych, bo jestem ateistą) muszą cierpieć. Bo oni czekają na was, ale wy nie czekać na nich. Skoro wolicie świnie to taplajcie się z nimi w błocie. Przepraszam, ale przemawia już przeze mnie gorycz, bo za stary jestem na znalezienie swojego ideału w moim przedziale wiekowym :( A jak to czytam to mam chęć wykastrować wszystkie świnie a kobietom zaśmiać się w twarz. Tak, jestem świnią, ale innego typu.

    Pozdrawiam,
    Anonim
    (e-mail losowy)

    1. „jestem za stary na znalezienie swojego ideału w moim przedziale wiekowym”… to tylko młodziutkie wchodzą w rachubę?
      oj Panie Anonim, Panie Anonim…
      Pański komentarz chyba dał efekt przeciwny do zamierzonego. ale jednocześnie prawdziwy.
      również pozdrawiam

  31. Jakież to prawdziwe… Niestety! Żyjąc w związku z takim, czy innym draniem niestety z czasem ma się odpłacić pięknym za nadobne. Ale wbrew pozorom kobiecie nie przychodzi to tak łatwo. Nawet jeśli „przyprawi rogi” swojemu- to i tak się zakocha… i kłopoty gotowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>