O prymitywnych leniach słów kilka

Brat koleżanki Aśki niedawno wyjechał za granicę. Nie, nie pracuje tam na zmywaku, ale jako specjalista w swej dziedzinie. Asia(Mała) przy spotkaniu z kuzynką, Ewą (Ruda), pochwaliła się sukcesem brata. Przy rozmowie byłam, trochę mnie rozbawiła. „No to Mała, teraz masz punkt zaczepienie, ucz się języka i zmykaj do brata!” Na co Asia odrzekła: „Ty też masz, też się ucz i zmykaj do kuzyna”. Odpowiedź Ewy nie wymaga komentarza: „Ja jestem kompletnym antytalenciem do nauki języków, angielskiego uczyłam się 8 lat i nic z tego nie wynikło.”

Najlepiej zwalić na talent, a raczej jego brak. Najlepiej powiedzieć, że nie ma się smykałki do danej dziedziny, i już. Najlepiej z góry skazać siebie na porażkę. O czym świadczy fakt, że Ruda uczyła się 8 lat angielskiego i jedyne co potrafi powiedzieć to „maj nejm is ewa” ? Na pewno nie o tym, że nie ma talentu. Jeśli nauką nazywa się odrobienie zadania na odczepnego do szkoły, to nie dziwmy się, że właściwie do niczego się nie nadajemy. Najlepszy geniusz by się niczego nie nauczył, gdyby miał podejście Rudej.
Ale, ufff, dobrze, że są ekspresowo douczające szkoły, szkolenia, po których jesteśmy po prostu specami! Są w sprzedaży płyty językowe, cudowne, wspaniałe, wystarczy je włączyć i posłuchać i już umiemy porozumieć się z obcokrajowcem. Wystarczy wklepać sobie cegłą do łba cud-książkę napisaną według najnowszych wytycznych zawierającą przyśpieszony kurs językowy i możemy jechać w świat! Nawet osoba bez talentu da radę! (Ruda już zakupiła cud-płytę) …

W ogóle co to jest talent? Ktoś wymyślił sobie to wyrażenie zupełnie nie wiem po co. „Z nim się rodzisz albo nie” – co za bzdurne, beznadziejne wyrażenie. To nasza ciężka, solidna, systematyczna praca stanowi o tym, czy osiągniemy sukces, czy nie. Predyspozycje? Owszem, coś takiego istnieje, ale one akurat powinny być wymieniane na ostatnim miejscu listy czynników wpływających na sukces. Ileż w sporcie jest ludzi, którzy nie mają fizycznych predyspozycji do dyscypliny, którą wybrali, a są na szczycie. W siatkówce niższy wzrost rekompensują zwiększoną pracą nad skocznością. W rugby zawodnicy z drobniejszą budową ciała skupiają się na polepszaniu zwinności. Wszystko można. Jedyne czego nie można i czego nie potrafię zrozumieć, to w ogóle nie podejmować działania, bo „i tak z tego nic nie będzie, bo nie mam talentu”.

Ludzie otyli – kolejna grupa osób, które nadmiar ciała zwalają na coś. Czasem tym czymś jest to, co się ma od urodzenia – geny. „Tamta jest chuda, a patrz ile wpieprza! Jak to tak!”. Fakt, niektórzy mogą jeść w nieskończoność, a są chudzinkami. Lubimy często na ten fakt zwracać uwagę, lubimy go wyolbrzymiać i wnioskować po tym, że nienaganne figury osób jedzących bez umiaru są spowodowane wspaniałymi genami. Ewentualnie tasiemcem. Babeczki z nadmiarem ciała często mówią, że zaczęły tyć, gdy zaczęły korzystać z doustnej antykoncepcji. Inne po ciąży nie potrafią powrócić do starej wagi (choć od porodu minęły lata). A te tłumaczenia tak naprawdę nie ma znaczenia – jak komuś źle w swoim ciele to po prostu niech ruszy tyłek i weźmie się solidnie za pracę nad sobą. Bo od gadania jak to inni mają się dobrze na pewno nic się nie zmieni. Powód przybrania na wadze nie powinien być usprawiedliwieniem ani przykrywką dla nic nie robienia.

Jak już podejmujemy kroki i postanawiamy zrzucić zbędne kilogramy, to w jaki sposób?

No oczywiście po najniższej linii oporu! Popularnością cieszą się cud-piguły od odchudzania. Jedna przyśpiesza przemianę materii, druga zwiększa spalanie tłuszczu podczas aktywności (którą dla wielu jest ruszanie paluszkiem przy klikaniu na klawiaturze), trzecia „wypuszcza” wodę z organizmu, czwarta oczyszcza organizm, piąta spala tkankę tłuszczową (ot tak, po prostu, nie trzeba nic robić), szósta zmniejsza apetyt, siódma zastępuje pożywienie bo dostarcza wszystkich niezbędnych dla organizmu składników, ósma sprawia, że czujemy się syci. Do tego jeszcze zastosujemy kremy uderzające wprost w cellulit i w podskórną tkankę tłuszczową. Oto nasza recepta na chudnięcie!

Pocieszający jest fakt, że jakaś Chodakowska jest ostatnio na topie. Że sport robi się modny. Jednak wciąż najmodniejsze są cuda. Producenci tych cud-piguł,cud-kremów, cud-kursów, cud-książek, cud-cudów robią interes życia wykorzystując ludzką słabość. Słabość, zwaną lenistwem.

Jedna myśl nt. „O prymitywnych leniach słów kilka”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>