„Sara, masz za duże wymagania!”

Mam znajomą Danuśkę, w której nie cierpię jednej wady – ciągle chce mnie z kimś zeswatać. Ta jej nachalność nie wynika z troski o mnie, jakoś nie jestem z nią blisko zżyta. Może tak z nudów jej się to bierze? Doprawdy nie mam pojęcia skąd ma idiotyczne pomysły. Ponadto według niej jestem wybredna, chłopcy których mi zaleca są w porządku, ale jako że mam kosmiczne wymagania, swatki nigdy nie wypalają. Tak twierdzi.

Raz poszłyśmy na dyskotekę. Zapomniała mi powiedzieć, że bierze ze sobą swojego chłopaka i jego kolegę. Nie miałam jej tego za złe, nie mam nic przeciwko poznawaniu nowych ludzi. Tym bardziej nie mam nic przeciwko jej chłopakowi, w sumie są parą, więc to naturalne, że idą razem. Było miło do momentu, w którym sącząc piwo Danka zaczęła zachwalać kolegę Tomka. Oh on jest taki wspaniały, pomocny, z poczuciem humoru itp. itd. A Tomasz w ten czas gulgał napój bogów i szczerzył zęby jakby się porządnie naćpał. Stwierdziłam, że nie chce mi się tego słuchać i powiedziałam, że idę tańczyć. Odczepiłam się od nich, ale nie na długo.. szalejąc na parkiecie przyuważyłam jak Danka wypycha biednego Tomka do tańca ze mną. „Co za debilka” – pomyślałam. Po chwili stało się – kolega-ideał szedł w moją stronę. Bez wahania zeszłam z parkietu, poszłam do ubikacji, po czym wróciłam do loży. „Dlaczego z nim nie zatańczyłaś?!” – spytała poddenerwowana Danka. „Bo nie chcę. Nie wrabiaj mnie w nic”.
Po chwili znów siedzieliśmy wszyscy razem. Danka nic sobie nie zrobiła z mojej prośby – wzięła swojego chłopaka na parkiet, a mnie zostawiła z kolegą T. Nie była to komfortowa sytuacja, ale jeszcze nikt nie umarł od płytkiej rozmowy. Tak więc z Tomkiem zaczęliśmy gadać. Opowiedział mi trochę o tym co robi, o swoich pasjach itd. Miło się rozmawiało, był uprzejmy, czasem aż za bardzo. O dziwo miał te same pasje jak ja… przypadek? Nie sądzę ;] (dobrze znam zagrywki Danki). W końcu zaczął recytować nieziemskie bajki dotyczące tego, jak go olśniłam. „Jak tylko cię ujrzałem to coś poczułem, jesteś nie tylko piękna, ale też mądra, inteligentna i masz w sobie pokłady takiego magicznego ciepła”… „No nieee, nie ma żałośniejszych tekstów na pierwsze spotkanie jak te, które właśnie wygłasza” pomyślałam. Cóż za idiotyczny sposób na podryw.. (panowie nie róbcie tego nigdy!). W końcu Tomasz zaprosił mnie do tańca. „Nie, dzięki, zmęczona jestem” odpowiedziałam, jednak nalegał. „No dobra” myślę sobie, jeden taniec i będę miała spokój. Nieprzyjemnie się tańczyło z różnych powodów, cenię własną strefę intymną, on ją ewidentnie naruszał, stąd szybko rozmyłam nadzieję Tomasza – odcięłam się od trójki, z którą przyszłam. Tańczyłam z innym nowo-poznanym mężczyzną praktycznie przez całą noc. Gdy koło 4 nad ranem wróciłam z parkietu do loży, siedział tam sam Tomek (Danka ze swoim boyem tańczyli). Ależ miał pretensje, że się z nim nie bawiłam. Ależ był zły, że nie zechciałam go zabawiać.
- Ja przyszłam się tu bawić i to czynię, coś ci nie pasuje?
- To baw się ze mną.
- Nie chcę z tobą, chce sama, rozumiesz?
- Przecież tak dobrze się rozmawiało, o co ci chodzi?
- O to że nie przyszłam tu randkować, flirtować. Po prostu chciałam wytańczyć się za wszystkie czasy, jasne?

Później zdarzało się, że na imprezach u Danki widziałam się z Tomkiem. Jednak tu już był całkiem innym chłopakiem, nie tak ułożonym i grzecznym jak na pierwszym spotkaniu. Z czasem dowiadywałam się niefajnych rzeczy o nim. Np. że jest ćpunem (co – jakby nie patrzeć – wyczułam już za pierwszym razem). Że od 5 lat jest w związku. Pewnego dnia spytałam Danki:
- Czemu chciałaś mnie zeswatać z Tomkiem, który ma dziewczynę?
- Bo on jest z nią nieszczęśliwy, nie kocha jej. Jakby kochał nie zarywałby do Ciebie.
- To po jaką cholerę z nią jest skoro jej nie kocha?!?!?!
Jej tłumaczenie było dla mnie irytujące, nadal jest. Coś się komuś poprzestawiało w głowie chyba.

Inni kandydaci na męża to przesympatyczny Krzysiek, który zawodówki nie skończył, Marcin-alkoholik oraz macho klubowy bijatyka Adaś.
Tak, zwracam uwagę na wykształcenie (a właściwie to nie wykształcenie, a zaradność).
Tak, przekreślam od razu osoby, które w nadmiarze sięgają po alkohol. Jestem świadoma, że życie z alkoholikiem nie jest łatwe, więc po co „kręcić” z alkoholikiem, nie daj boże zakochać się bez pamięci i potem cierpieć? Lepiej na starcie powiedzieć „nie”.
Oraz tak, nie lubię mężczyzn, którzy swoją męskość pokazują za pomocą pięści.

Czy ja mam duże wymagania? :)

59 myśli nt. „„Sara, masz za duże wymagania!””

  1. wydaje mi sie ze bedzie ci ciezko znalezc chlopa, nie mam zamiaru pytac o wiek ale jakos nie widze zbyt duzej ilosci chlopow spelniajacych wymaganie zaradnosci :P

    1. Zgadzam się, tych chłopów nadziejnych jak na lekarstwo. Ale czy to powód aby z braku laku brać się za tych beznadziejnych? To już chyba lepiej być starą panną do końca życia.

      1. cieszę się, że przyszło mi żyć w czasach, w których praktycznie nie odczuwa się presji ze strony społeczeństwa „bo to już czas że wypadałoby wyjść za mąż”. choć niektórzy odczuwają tą presję i – z tego co obserwuję – fatalnie toczą się ich losy. a więc jak Pani napisała – absolutnie nie należy z braku laku brać się za człowieka, do którego nic nie czujemy i który nie zagwarantuje nam bezpieczeństwa (w szerokim znaczeniu tego słowa).

      2. tak, powinnas brac się za zajętego ćpuna bo inaczej jestes zbyt wymagająca, egoistka i w ogóle:D Miałam ostatnio sytuację gdzie byłam swatana z panem starszym 15 lat, niższym o głowę który przepijał większość wypłaty (mieszał z mama więc miał co jeśc, spokojnie mógł wszystko przepic:D )-a ja głupia nie chciałam:P ech te baby, wybredne:P

          1. „no z Twoim podejściem to nikogo nie znajdziesz” że zacytuję:D „moje” podejście to niechęć do panów w wieku mojego ojca, żonatych, alkoholików, oraz facetów ekstremalnie otyłych albo ekstremalnie niskich. Sorry-jak facet nie chce dziewczyny bo ma za mały biust albo 2 kilo nadwagi- to każdy go rozumie, jak dziewczyna nie chce 50-o letniego alkoholika 155 wzrostu to zaraz egoistka:D

  2. nie przyszłaś randkować a zabrałaś się za innego kolesia na parkiecie i bawiłaś z nim do 4 rano. Gratulacje. Jakbyś nie chciała być swatana to stanowczo byś koleżankę pogoniła, a jeśli ta nie rozumie to należy ją od siebie dosunąć. Ale Ciebie po prostu bawiły te sytuacje. Lubisz być w centrum uwagi i okazywać swoje poczucie wyższości nad innymi ludźmi. Wiesz, że jesteś atrakcyjna i póki co nikogo nie potrzebujesz, ale podoba się Tobie, gdy faceci zwracają na Ciebie uwagę. Lubisz okazywać im swoją niedostępność i patrzeć jak im z tym jest. Jesteś niedojrzała po prostu.

    1. Proszę mi nie mówić co bym robiła albo czego bym nie robiła gdyby to, tamto siamto. Koleżankę szanuję, lubię, mimo że ma tą głupią wadę. Każdy ma wady ;] Fajnych rzeczy o sobie się dowiaduję z Twojego komentarza. Jesteś jakimś psychologiem? ;> Nie? To dobrze ;]
      Nie poszłam randkować, poszłam potańczyć. A ów inny koleś cudownie tańczył. Z Tomaszem tak bym się nie pobawiła, no a poza tym Tomasz miał inny cel.

  3. Saro dla mnie jesteś zadufaną w sobie starą panną ja skończyłem politechnikę ,a dzisiaj pracuje jako kamieniarz i grabarz bo z tego są pieniądze na utrzymanie rodziny i co powiesz na to??????

    1. polecam czytać ze zrozumieniem.
      jeśli praca przynosi to czego oczekujemy, czego chcieć więcej? ;]
      słowo klucz – życiowa zaradność.

      1. Ale tutaj złości i bezsensownej rozmowy. Js uważam że jesteś urocza bo wiesz czego chcesz od życia. Nie wystarczą Ci detale. Pozdrawiam

  4. Po jakiego grzyba, ty sie dajesz wciągać w te gierki. Nie masz innego towarzystwa? Przy drugim takim numerze, powinnas powiedzieć basta! Idziesz się bawić, a męczysz się, lawirując między, toaletą i nieciekawym towarzystwem. A przecież z tego co napisałaś wygląda,że madraz ciebie dziewczyna i wiesz czego chcesz:)

  5. Bardzo fajny tekst, z dystansem, na luzie, ten język trafia do mnie….i na temat poważny, istotny i interesujący mnóstwo (prawdziwe mnóstwo) ludzi.
    Gratulacje. Miło było przeczytać.

  6. Nie rozumiem niektórych komentarzy.. Nikt jej nie ma prawa do niczego zmuszać. a kryteria jakie bierze pod uwagę to chyba najzwyczajniejsze rzeczy na świecie… Może gdyby ta koleżanka przyprowadziła normalnego faceta i się zachowywała naturalnie to by aż tak nie zniechęcała jej

  7. o rety, mam dokładnie takie samo zdanie i podobne problemy i koleżankę swatke :P i wcale nie uważam ze moje wymagania są jakieś mega :P po prostu wiem jak ty ze z kolesiami z opisu nic dobrego by nie wyszło, wiec lepiej zaoszczędzić sobie wzajemnych przepychanek i znajomości nawet nie zaczynać :P i nie widzę w tym nic dziwnego. pozdrawiam

  8. Ja nie byłabym tak wyrozumiała wobec koleżanki, która wbrew mojej woli chciałaby mnie swatać z podejrzanym człowiekiem.
    Na Twoim blogu jestem pierwszy raz, ale zapewne zawitam ponownie, bo z tego co przeczytałam widać, że rozsądna z Ciebie kobieta :) Miło się czytało.

  9. Super, jak bym siebie widziała 5 lat temu. !!! Gratulacje ! Dałaś ogólnie do zrozumienia ze nie jesteś zainteresowana a co oni myśleli to nie Twój problem ! Ja w końcu na przypadkowej imprezie na która nie miałam ochoty iść a wypadało poznałam mojego męża i wiem nic na sile , nieważne ile sie ma lat !

  10. Nie, nie są to za duże wymagania. Raczej normalne. Problem w tym, że normalnych facetów jest teraz jak na lekarstwo. Trzymam kciuki i powodzenia. Póki jesteś młoda, póty nadzieja.

  11. To, ze ktoś robił studia 8 lat to znaczy, ze sobie w życiu nie poradzi. Rozbawiłaś mnie wiesz. Ja właśnie po 10 latach finalizuję swoje wykształcenie i szczerze jestem z tego dumna. Byłam na tyle uparta aby mimo wszystko zdobyć tytuł mgr chociaż wiele nocy przepłakałam nad książkami. Moi koledzy z roku nie mieli tyle wytrwałości i upartości co ja. Nie dokończyli studiów i dzisiaj pracują w markecie a ja od 4 lat pracuje w zawodzie czyli w kancelarii prawniczej. Mam też męża i właśnie staramy się o dziecko. Nie uważam, ze nie radzę sobie w życiu. Idąc Twoim tokiem myślenia to w mojej ocenie Ty jesteś niezaradna a do tego nie potrafisz budować relacji bo nie masz faceta. Zastanów się kobieto czasem.

    I powiem Ci więcej … nie oceniaj ludzi bo nigdy nie wiesz z jakich powodów ich życie potoczyło się w pewien sposób. Ja dwukrotnie chorowałam na depresję a trudne i wymagające studia, które jednak okazały się złym wyborem wcale mi niczego nie ułatwiały. Miałam zalecone przez psychiatrów i psychologów aby jednak rzucić te studia bo najważniejsze jest moje zdrowie ale jak widać podjęłam walkę …. Zaczęłam coś więc chciałam skończyć mimo przeciwności losu.

    Pozdrawiam

    1. Jasne, znam faceta który bardzo długo studiował, a dziś jest jednym z najlepszych specjalistów w swoim fachu w kraju. Znam dziewczynę, która miała wiele perypetii, a dziś jest szczęśliwą, zawodowo spełnioną kobietą. Mi nie o wykształcenie w ścisłym znaczeniu tego słowa chodzi.
      Pisząc to nie miałam na myśli każdego, kto nie podołał w danej chwili wymaganiom czy miał wiele przeciwności, które nie pozwoliły na realizację planów. Mam na myśli – po prostu – zwykłych olewaczy, którzy mają zbyt lajtowe i cwaniackie podejście do wszystkiego.
      Nie oceniam nikogo tak płytko jak się wydaje. Również pozdrawiam.

  12. P.S.

    Mój maż jak mnie poznał wiedział, ze moje studia to niekończąca się opowieść ale nie był na tyle płytki aby odwinąć się na pięcie. Nigdy nie uważał, że skoro robię studia już , któryś rok to pewnie żadna przyszłość go ze mną nie czeka. Wręcz przeciwnie jest ze mnie dumny, że dotrwałam i tak bardzo się poświęcałam aby zadbać o swoją ale także i naszą przyszłość.

  13. …..że pełno w tym sprzeczności. Z jednej strony widać, że czujesz się samotna ale z drugiej strony mam wrażenie – w tej samotności nieźle zdesperowana. Widać masz zdrowe jak na te nienormalne czasy oczekiwania. Jednak widać u Ciebie desperackie wręcz pragnienie „wytańczenia się”, które zupełnie obezwładnia w Tobie poczucie zdrowego rozsądku i logikę. Idziesz z koleżanką (przyjaciółką) paskudnie niepoprawną towarzysko na tańce, widząc jak „się kroi”, kolejne z jej strony brzydko pachnące faux pas. Czyżby przypadkiem mkjl miał rację mówiąc, że jesteś mało dojrzała?
    Przepraszam, za to co piszę – mnie to przypomina ślepą chęć zasmakowania niezwykłej potrawy w……klozecie pełnym ekstrementów. Przecież ty chciałaś tylko posmakować, prawda? No właśnie. Chyba ma znaczenie gdzie i z kim zechcesz tego dokonać, prawda?
    No i jakoś nic mnie przekonuje, że bywalec (bywalczyni) dyskotek to naprawdę świetny materiał na życiowego partnera.

    1. a gdzie napisałam, że w dyskotece szukam życiowego partnera? i gdzie napisałam, że źle mi z samotnością? :)
      czy Wy, mężczyźni, nie rozumiecie, że duża część kobiet idzie na dyskotekę, żeby potańczyć, i nic więcej? :)))
      moje nastawienie wyglądało tak: „co z tego że się kroi.. niech się kroi beze mnie, bo ja idę tańczyć” ;]

  14. Aaaaa i jeszcze jedno. Sukcesy czy porażki wcale nie dowodzą, że ktoś jest dobry albo zły. Wspólne życie, rodzina, wychowanie potomstwa nie jest byznesem ani projektem do zrealizowania. A o wartości każdego człowieka świadczą wyłącznie Jego czyny i ich motywacja. W każdej dziedzinie życia.
    Bo można przechwalać się swoimi osiągnięciami, mieć pozycję, kasę i możliwości, przejawiając jednocześnie pogardę dla słabszych, cynicznie traktując całą resztę, cudzy trud, wysiłek i cudze poglądy, nie rozumiejąc zupełnie pojęcia „empatia”, tego drugiego człowieka, stawiając swoje potrzeby na wyżynach samolubstwa, egoizmu i ignorancji.

    1. proszę pokaż mi cytat, w którym piszę, że sukcesy czy porażki dowodzą o tym czy ktoś jest dobry albo zły.
      tak, o wartości człowieka świadczą jego czyny i stosunek do drugiego człowieka, racja w 100 %.

  15. napisałaś:
    > moje nastawienie wyglądało tak: „co z tego że się kroi.. niech się kroi beze mnie, bo ja idę tańczyć” <

    Jasne, klapki na oczęta i hajda…….. no przecież.
    Jeśli komukolwiek jest dobrze ( z tą samotnością) to bywa bardziej wybredny. Bo po prostu tak lubi i raczej unika okazji by nieco zakłócić tę swoją "ulubioną" samotność. A jeśli już na to się godzi, nie czyni tego pierwsza z brzegu "okazją".

    1. według Ciebie ktoś kto lubi samotność powinien siedzieć zamknięty w czterech ścianach? to, że ktoś lubi samotność to nie znaczy, że nie ma ochoty czasem potańczyć. nie rozumiem w ogóle do czego zmierzasz pisząc te komentarze.

  16. Podziwiam Pani Saro, i gratuluje sil oraz ochoty na komentowanie powyzszych wpisow. I trzymam kciuki za wiecej dystansu chlopaki, luzu a takze mnie maczosci boskosci i katolosci whatever it means ;) pozdrawiam Sare!

  17. Poza zwracaniem uwagi na wykształcenie, to nie masz wielkich wymagań. Popieram Twoje poglądy odnośnie alkoholu i agresywnych postaw, ale zdecydowanie wykształcenie nie jest wyznacznikiem osobowości (mam nadzieję, że tylko źle to sformułowałaś).

    1. A moim zdaniem wykształcenie jest ważne – ludzie inteligentni po prostu garną się do nauki i kształcenia się w kierunki swoich zainteresowań. Niekoniecznie muszą to być studia, bo znam świetnych fachowców po kursach zawodowych z wąskiej dziedziny.

  18. Mam wrażenie, że nie do końca rozróżniasz pewne rzeczy. Czy samotność – może bardziej – dobrowolnie przyjęty status samotnika jest jednoznaczny z życiową nudą? Przecież że NIE!!!! Ale…..wcale nie jest powiedziane, że samotność jest wolna od bezmyślności czy niefrasobliwości. Więc owszem samotność wcale nie musi się kojarzyć z „siedzeniem” w domu i oglądaniem obrzydliwie nudnych seriali. Jednak wybór rozrywki i towarzystwa powinien być bardziej sensowny. W Twoim przypadku nie widzę głębszego sensu, a udawanie przysłowiowego Niemca z przeświadczeniem, że Ty idziesz tam sobie potańczyć mnie nie przekonuje.
    Także nie przekonują mnie argumenty, że kobiety na dyskotece WYŁĄCZNIE chcą potańczyć.
    I zapewne zupełnie tam nie piją alkoholi, nie palą fajek czy ziółek, a w ogóle to tylko sobie tam niewinnie tańczą. Tak po prostu „przyzwoicie” spędzają czas do 3-4 nad ranem.
    Jasne…….

    1. a gdzie tam, chlamy do nieprzytomności, puszczamy sie z byle kim, a tak naprawdę po prostu boimy sie przyznac że szukamy tam męża:P

    2. nie widzę nic złego w mojej rozrywce, którą jest chęć potańczenia, a że w to nie wierzysz to trudno. i nie widzę nic złego w doborze mojego towarzystwa, każdy ma swoje wady, ale to nie one decydują o tym, czy kogoś lubimy czy nie. więc proszę mi nie mówić że postępuję niewłaściwie, bo dobieram złe rozrywki czy towarzystwo (którego nawet nie znasz!)

  19. A ja tam Cię rozumiem, nie ma nic gorszego niż jak ktoś nam włazi z buciorami w naszą prywatność i jeszcze oczekuje wdzięczności. Nigdy nie swatałabym nikogo, czułabym zażenowanie i że wchodzę na nie swoje terytorium. Pozdrawiam, Lilith

  20. Czytam te niektóre komentarze i oczom nie wierzę. Nikt nie ma prawa Cię do niczego zmuszać. Gdyby w tej sytuacji był mężczyzna, pewnie nikt by się nie czepiał, że nie ma ochoty bawić się z dziewczyną, która mu się nie podoba (pomijam fakt, że ta dziewczyna by mu się zapewne aż tak nie narzucała). Wg powszechnej opinii kobieta ma być uległa i delikatna, ale takiemu typowi trzeba powiedzieć stanowcze „nie”, choć to nie zawsze pomaga. Nie daj się, nie zmieniaj swoich wymagań. To naprawdę nie jest wiele.

    1. Tak, każda laska powinna sie dobrze bawić z nieproszonym kandydatem. Bo mówienie nie jest niegrzeczne. Jednocześnie nie powinna sie puszczać, bo każdy kawaler chce mieć swoja dziewicę. To, jak tego dokona, nie mówiąc nie, to jej sprawa, niech ma, wolny wybór.

      I ten taniec na dyskotece. Dyskoteki nie sa do tańczenia, tylko do zaliczania. Głupie laski chodzi na dyskoteki i nie rozumieją, ze jak potanczą pół nocy z jednym, to juz prawie sie puściły, a przynajmniej SPROWOKOWAŁY.

  21. Te, TakSobieMysle idź pomyśl gdzieś indziej bo nawet ja mam już dosyć. Domorosły znawca ludzkiej natury i ekspert od zachowania autorki bloga. To jest jej blog i wcale nie musisz go czytać.

  22. Po pierwsze: nie twierdzę, że WSZYSTKIE kobiety bywają nadto rozluźnione. Mam takie zdanie, bo nie bywam ślepy i sporo zauważam. Zaś Ciebie wcale nie osądzam, lecz nie potrafię zrozumieć.
    A to chyba mnie wolno?
    Po drugie: Ja również nie widzę nic złego w potańcówkach, więc nie twierdzę, że źle postępujesz, lecz jak dla mnie – nierozsądnie i niezrozumiale. Dla samolubnej wyłącznie własnej przyjemności potańczenia jesteś gotowa pójść i przebywać długi czas nawet w towarzystwie osoby (osób) o trudnych do zaakceptowania (przez samą siebie) cechach.
    Po trzecie: zapewne bywają różnice w interpretacji co może być wadą, a co zaletą.
    Po czwarte: jest dokładnie na odwrót niż sądzisz – poza naszymi „ulubieńcami” to właśnie tzw. osoby trzecie mają przeogromny wpływ na to kogo polubimy. I to ich „sugestie” dość często decydują o naszym nastawieniu.

    konkludując: nie osądzam, nie potępiam i nie oceniam. Skoro jednak publicznie obnażasz się w jakiś sposób prezentując na blogu swoje przeżycia i osobiste refleksje, to z całym szacunkiem – nie rozumiem takiego postępowania. To właśnie wyrażam. Jest to też odpowiedź na zaczepkę podpisującej się nic’kiem > ADA <.
    Dałaś się namówić na wypad do "tancbudy" w towarzystwie, które bez obcyndalania zaczynasz ignorować, to chyba coś nie tak. Nie rozumiem – dlaczego z nimi poszłaś, skoro swoimi przypadłościami już od początku Ciebie irytowali. A jeśli już poszłaś, to nie rozumiem dlaczego się zwyczajnie na nich wypięłaś. To też chyba nie było fair? A potem na zakończenie swojego opowiadania jakoś tak dziwnie się usprawiedliwiasz – czyżbyś obawiała się czegoś? Czego?

    1. Za dużo rzeczy sobie dopowiadasz. Nie dałam się namówić, propozycja potańcówek wyszła ode mnie. Skąd Tomasz? proponuję przeczytać początek wpisu. Piszę bo lubię. Na resztę komentarza nie mam zamiaru odpowiadać. Pozdrawiam Panie Myślicielu :))

  23. Piszesz:
    Nie dałam się namówić, propozycja potańcówek wyszła ode mnie.

    Nnno tak, nie zauważyłem, przecież wyraźnie o tym napisałaś. Zdanie – „Raz poszłyśmy na dyskotekę.” o tym wyraźnie informuje. Przepraszam, że nie „zinterpretowałem” tego zdania właściwie, po Twojej myśli.
    A o Tomaszku…….. przecież nic nie wspominałem.

    Jeśli lubisz pisać, to dobrze – tylko zdaje się nie miałem żadnych zastrzeżeń do….Twojego pisania. Wyraźnie z mojego wpisu widać, że wyłącznie próbuję zwrócić uwagę na pewne raczej nieuniknione konsekwencje publikowania swoich zwierzeń. Póki co internet jest ogólnie dostępny, a Twój blog nie jest zastrzeżony dla wybranych. Więc chyba każdy może to czytać i ….wyrażać swoje opinie. Chyba nikogo nie obraziłem?
    Cóż…zdania są jak zwykle podzielone. I jedno co mogę powiedzieć, może bardziej uczulić – nie obmawiaj publicznie swoich przyjaciół. Ale skoro uważasz, że dla zaspokojenia osobistych pragnień można być wszędzie i z każdym, bez względu na konsekwencje (obscenicznie, miło, nudno, obrzydliwie czy coś z tego) na jakie możesz się wystawić, to nie użalaj się publicznie nad własnym losem, ponieważ poniekąd sama sobie go zgotowałaś.
    A jeśli już dopuszczasz możliwość publicznej dyskusji, nie oczekuj wyłącznie pochlebnych ocen swojego zachowania, raczej bądź gotowa na różne (nie zawsze zgodne z oczekiwanymi) spostrzeżenia i zdania.
    No i czasem warto znaleźć w sobie tyle odwagi, by mieć zdolność przyznać się do błędów, które jak większość ludzi – także i mnie to dotyczy – popełnia, a nie umie w sobie tego zauważyć.
    To zdaje się z tego (oceny osób postronnych) możemy się wiele nauczyć o sobie i zmienić swoje postępowanie oraz własny charakter.
    Niestety w dobie buntu i źle pojętej wolności wiele osób NIE lubi słuchać – ba nie umie tego czynić. Za to w każdej niezgodnej z własnym przekonaniem opinii doszukuje się wyłącznie ataku na swoją godność, niezależność i własne przekonania. Pewnie, że nikt nikomu nic nie musi.
    Tylko jak nie dać się zniechęcić takim reakcjom, kiedy zwyczajnie próbujesz komuś pomóc. Jak komuś pomóc, gdy ten ktoś, komu starasz się udzielić jakiejś wiedzy, spostrzeżeń bo z racji wieku masz znacznie większą zdolność do realnej oceny, a ten ktoś widzi w Tobie wyłącznie wroga, wścibskiego malkontenta wpychającego się do cudzego życia.
    Przecież to zrozumiałe, że zauważając cudze błędy, błędy które zupełnie nieświadomej tego osobie mogą wywrócić całe Jego życie do góry nogami – to zrozumiałe – pragniesz aby On sam je zauważył, pragniesz skłonić tego kogoś do refleksji. Ty nie potrzebujesz pomocy?
    Tylko co zrobisz, co zrobisz gdy za kilka lat nie daj Boże wywali się Twoje życie? Być może wówczas przypomnisz sobie, że kiedyś, ktoś próbował to Tobie powiedzieć, a Ty NIC nie zrobiłaś z tym. Co wtedy? Nie da się już niczego odwrócić.
    Przecież nie muszę się chwalić, że z racji swoich doświadczeń wiem o całe niebo więcej o życiu niż Ty. Nie muszę z tym się wychylać, bo uważam to za nie istotne. Dla mnie ważniejszym jest mówienie, rozmawianie i cierpliwe słuchanie.
    Ponieważ każdy taki wpis niesie w sobie całe mnóstwo problemów, których tylko pozornie tam nie widać. Dla kogoś postronnego mogą się wydawać błahe, nic nie znaczące sprawy. Ale dla każdego piszącego to JEST ważne, w tym momencie właśnie. Czy szczera próba wsparcia, nawet jeśli szczerze o pewnych spostrzeżeniach się mówi jest bez znaczenia? Cóż, ja osobiście niewiele mam do stracenia. Przeżyłem ze swoją żoną ponad 40 lat w związku, który za nic w świecie nie zamieniłbym na inny. Ale Ty zapewne jesteś bardzo młodą kobietą, a czasy, w których przychodzi Wam młodym żyć są bardzo niespokojne, naszpikowane bezwzględnymi cwaniakami, obłudnikami i wszelkiej maści nadużyciami. Szczególnie w sferze uczuciowej i emocjonalnej. Ja jestem szczęśliwy i nikt poza śmiercią mi tego nie zabierze. A Ty? No właśnie…..
    Pozdrawiam

    1. nie mówię o tym czy jakieś zdanie o czymś informuje czy nie. mówię, że sobie dopowiadasz rzeczy, których nie napisałam. M.in. dopowiadasz sobie to, że nie jestem szczęśliwym człowiekiem. nawet nie wiesz jak się mylisz. :)
      miło że komentujesz, wyrażasz swoje zdanie. ja mam prawo się z nim nie zgadzać, prawda? ;]
      pozdrawiam.

  24. Witam. Dziewczybo masz calkowita racje. Dziwia mnie te krytyczne komentarze. Masz zasady i tego sie trzymaj. I nie nie jestes wybredna. Jestes normalna ja tez taka bylam i mam takie kolezanki. Wezmiesz alkoholika cpuna czy lenia to potem zmarnujesz sobie zycie a moze i przyszlym dzieciom. Sa mezczyzni ktorzy wiedza ze alkohol pije sie z umiarem i wiedza co to jest kultura. Pozdrawiam serdecznie i zycE pkwkdzenia

  25. Droga Saro
    W całej rozciągłości zgadzam się – MASZ PRAWO nie zgadzać się z NIKIM i z NICZYM, masz prawo. I zdaje się – na litość – nigdzie Tobie tego prawa nawet nie próbuję odebrać! Nie lubię się narzucać, więc już nie będę tutaj gościł.

    Pozwolę sobie na ostatnią małą dygresję.

    Nigdy nie bałem się krytyki więc tą także przyjmuję. Lecz trudno mi się zgodzić z jednym. Z próbą z Twojej strony – przepraszam za określenie – wkładania w moje usta czegoś, czego zupełnie nie powiedziałem. Przejrzałem dokładnie swoje wpisy i jakoś NIGDZIE nie zauważam – nawet sugestii – że jesteś nieszczęśliwa.
    Za to wyraźnie sugeruję coś innego – sposób myślenia jaki uważasz za jedynie słuszny, MOŻE zaprowadzić Ciebie na drogę zgryzoty i udręki. I to wcale nie musi być teraz, zaraz w danej chwili.

    To się stanie w najmniej oczekiwanym czasie. Zbyt wiele przestudiowałem życiorysów, więc wiem co mówię.

    Powiem to co każdemu w takim momencie – masz prawo mieć swoje zdanie, masz prawo sama dokonywać wyborów, masz prawo sama o sobie decydować itd, itd. Szczerze z tym się zgadzam. I nie próbuję tego Tobie odbierać. Jednakże jest coś, nad czym czasem warto się zastanowić……

    My starzy, z powodu własnych błędów potrafimy spojrzeć znacznie dalej niż wy młodzi. Często bardzo boleśnie się sparzyliśmy, naprawdę – wierz mi – BARDZO boleśnie. Więc jeśli nigdy się nie sparzyłaś w swoim życiu – zatem NIE wiesz i niestety NIE potrafisz sobie nawet tego wyobrazić – jak bardzo i długo coś takiego boli. Żyjesz w przekonaniu, że Tobie to się nie przytrafi. W swoich oczach jesteś rozważna, ostrożna i czujna. W swoich oczach uchodzisz za wystarczająco mądrą istotę, więc nic złego Tobie NIE powinno się przydarzyć.
    Zapewne słyszałaś, że przysłowia niosą w sobie bardzo mądre i niezwykle trafne spostrzeżenia. Niezwykłość przysłów polega na tym, że mądrość, jaką przekazują NIGDY, przenigdy się nie zdewaluowała i ZAWSZE bywa aktualna.

    Przysłowia Salomona.

    Mądrość to rzecz pierwsza. Nabywaj mądrości; i ze wszystkim, czego nabywasz, nabywaj zrozumienia. Ceń ją wysoko, a ona cię wywyższy.

    Mądry posłucha i przyjmie więcej pouczeń, a kto się odznacza zrozumieniem, ten zapewnia sobie umiejętne kierownictwo

    Gdy mądrość wejdzie do twego serca i poznanie stanie się miłe twej duszy, strzec cię będzie umiejętność myślenia, chronić cię będzie rozeznanie.

    Szczęśliwy jest człowiek, który znalazł mądrość, i człowiek nabywający rozeznania, bo lepiej zyskać ją niż zyskać srebro i jako plon mieć ją niżeli złoto. Cenniejsza jest od korali i nie dorównają jej żadne inne twoje rozkosze. Długie dni są w jej prawicy; w jej lewicy bogactwo i chwała. Drogi jej to drogi przyjemne, a wszystkie jej szlaki są pokojem. Drzewem życia jest dla tych, którzy się jej uchwycili, a ci, którzy się jej mocno trzymają, będą zwani szczęśliwymi.
    pozdrawiam.

    P.S. Czytaj ze zrozumieniem, bo chyba tego trochę zabrakło.

    1. „Ja jestem szczęśliwy i nikt poza śmiercią mi tego nie zabierze. A Ty? No właśnie…..” no wcale nie nasuwasz tym zdaniem tego co masz na myśli.
      wcale nie uważam, że złe rzeczy mnie ominą. Bo nie omijają nikogo.
      żyjesz = układasz życie po swojemu = starasz się = wyciskasz z życia jak najwięcej = próbujesz = POPEŁNIASZ BŁĘDY
      żadne rady starszych ‚oh jakże doświadczonych’ nie nauczą nowych pokoleń pewnych rzeczy, bo człowiek uczy się na własnych błędach. na cudzych? – bardzo rzadko. fajnie wiedzieć że jest Pan doświadczony życiowo, pewnie jak każdy w pewnym wieku. natomiast nie pozwolę sobie na to by ktoś mi wmawiał że na dyskotekę to ja jednak nie chodzę tylko potańczyć czy że jestem młoda, głupia i nieświadoma, ale z czasem to zobaczę jakie to życie jest złe. proszę spojrzeć na obszerność pańskich komentarzy… po opisaniu jednej zabawnej sytuacji Pan aż taką analizę przeprowadza.. czy to Pan lekko nie przesadza?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>