Ciąża to nie choroba

W ciąży nigdy nie byłam, więc na wstępie ktoś mi może powiedzieć „jak nie wiesz co to ciąża to o niej nie pisz”. Jednak mam oczy i obserwuję zachowanie kobiet w ciąży. Mam też uszy i słyszę starsze pokolenia, które opowiadają jak 20 lat temu funkcjonowały kobiety w ciąży. Mam mózg, żeby wyciągnąć wnioski bądź po prostu zastanowić się nad kwestią związaną z pracą czy codziennym życiem przyszłych mam.

Znajoma gdy dowiedziała się, że jest w ciąży, od razu załatwiła sobie L4. A co tam, że w pracy koleżanki i koledzy będą mieli problem, bo nieobecność jednej osoby to nie lada wyzwanie i 2x większy zapieprz. To jej nie dotyczy, ona jest w ciąży, więc ma prawo leżeć i odpoczywać. Ma zgagę, nudności, gorzej się czuje, więc po co pracować, skoro można nie pracować, prawda?

Owa znajoma ma ulgi wszędzie. Mąż cierpliwy musi być, bo gdyby nie był, już by zołzę z domu wyrzucił. To zrób, tu zamieć, tam sprzątnij, tu umyj. A ja posiedzę, bo jestem w ciąży, bo mnie wszystko boli, bo oj oj ajjj no po prostu się nie ruszę, bo jak?! W nocy budzi się, wierci, marudzi, nie daje się wyspać mężowi. A niech wie, że ona cierpi. Niech wie, że nosi w sobie dziecko, a to nie jest taka prosta sprawa. Niech wie, jakie bóle musi wytrzymywać, żeby mu potomka urodzić. W sklepie nie poczeka 1minutki, gdy raptem jedna kobieta przed nią stoi. Ta, jako że brzucha jeszcze nie widać, powie: „przepraszam, w ciąży jestem, musi mnie pani puścić” (sukces, że powie ‘przepraszam’).

Przypomnę, że kobiecy organizm jest jakby stworzony do rodzenia dzieci. Bo gdyby nie był – to byśmy nie rodziły, proste J Miednice mamy szerszą, więzadła trochę bardziej poluzowane, hormony takie a nie inne. Tak więc ciąża to nie choroba, a stan, do którego nasze ciała są przystosowane. Nie róbmy z ciąży tragedii. Fakt, jest mnóstwo niedogodności, trudności, ale wyolbrzymianie ich dla własnych korzyści jest oznaką braku szacunku dla otoczenia. Jeśli się źle czujesz – powiedz o tym w normalny sposób. Nie marudź, nie zrzędź, nie denerwuj partnera, nie rozkazuj, nie wymagaj by wszystko za Ciebie robił. W ten sposób pokazujesz jedynie swoje rozkapryszenie.

Na temat konsekwencji podejścia kobiet w ciąży do pracy pisała na swoim blogu pani Łukomska-Pyżalska (link:http://izabellalukomska.natemat.pl/111929,ciaza-to-nie-choroba ). Nie będę dublować, po prostu odsyłam do owego wpisu. Najważniejsze, co można z niego wyciągnąć – kobiety w ciąży powinny pracować tyle, na ile stan zdrowia pozwala. Pracodawcy są zobowiązani traktować przyszłe mamy w inny sposób, np. muszą puścić je na badania nawet jeśli trwają kilka dni pod rząd, nie mogą dopuścić ciężarnej do pracy w nocy czy muszą trzymać się określonych w przepisach ograniczeń godzin pracy. Non stop słyszę, że kiedyś, ciotka mama znajoma sąsiadka – wszystkie pracowały do 7-8 mca ciąży. I nic im się nie stało, dzieci urodziły się zdrowe. Skąd teraz w 3-cim miesiącu kobieta od razu idzie na L4? (wpis tyczy tylko ciąż prawidłowo przebiegających, rzecz jasna).

Nie rozumiem kobietki. Ogarnijmy się w końcu, do jasnej cholery. I bez fochów, bo rzygać się chce.

246 myśli nt. „Ciąża to nie choroba”

  1. Nie pisz jak nie wiesz ,ciaza to nie choroba, to powiedzenie chyba wymyślił facet , albo sfrustrowana stara panna ,nie mająca pojęcia o prawdziwym życiu .I tak nie zrozumiesz , wiec krótko napisze ,u mnie pierwsza ciaza była po30 a teraz kobiety pozniej rodzą co tez wpływa na stan przebiegu danej ciazy.Mialam wymioty, nie miałam na nic siły ,osłabiały mnie zapachy,miałam anemię , wieczne mdłości , czuj wymiociny w ciazy przez wiele miesięcy albo zwymiotuj przy ludziach w pracy , bo nie zdążysz do toalety,nadal uważasz ze ciaza to nie choroba ,co za pierdy wypisujesz.Nie wiesz to nie pisz.

    1. o o nie ma pojęcia o prawdziwym życiu, pff, bo co, bo nie urodziłam? bo nie przeżyłam tych jakże strasznych rzeczy jak zgaga i wymioty?
      a wiesz, zgagę czasem mam, wymiotować też się zdarza po zatruciu pokarmowym. no, wkurzające, ale czy aż tak żeby kompletnie nic nie robić? i zaznaczam, wpis nie tyczy tylko stosunku do pracy, a generalnie do otoczenia, do mężów. Ci to dopiero mają przechlapane.

      1. no to rzeczywiscie mozesz duzo powiedziec na temat ciazy, bo masz nawet czasem zgage!!
        Najwiecej o ciazy maja do powiedzenia te, ktore w niej nie byly. Najpierw w nia zajdz,chodz w niej 9 miesięcy, urodz zdrowe dziecko a pozniej porozmawiajmy na ten temat.

    2. Jestem w ciąży (dokładnie 29tc) i nadal pracuje. W I trymestrze przez blisko 2-3tygodnie miałam zwolnienie lekarskie, bo wymiotowałam bez przerwy, byłam osłabiona i po prostu źle się czułam. Jednak gdy dolegliwości ustąpiły to wróciłam do pracy. Dobrze się czuje, jestem pod stałą opieką lekarską to niby czemu mam nie pracować?
      Ja rozumiem, że różne kobiety różnie ciąże znoszą. Inne lepiej, drugie gorzej. Rozumiem te, które czują się gorzej lub z przyczyn niezależnych od siebie muszą iść na zwolnienie (np. skrócona szyjka macicy). Nie rozumiem jednak tych, co czują się dobrze a idą na zwolnienie. Nie dość, że pensja 80% niższa to jeszcze krzywo się patrzą na taką potem w pracy. Ja będę pracować do końca lipca (czyli do 35tc) i dopiero idę na zwolnienie by te ostatnie tygodnie już na spokojnie przygotować się do porodu i skompletować wyprawkę. A znam osobiście kobietę, która na porodówkę pojechała prosto z pracy w 39tc :)

    3. O to to to. U mnie jeszcze dodatkowo królowało ponadludzkie zmęczenie i senność, a do tego taki ból krzyża, że nie wysiedziałabym na krześle pół godziny a co dopiero mówić o ośmiu! Zgaga, nudności i wieczne parcie na pęcherz – miałam to nawet jak brzuch był jeszcze niewidoczny. W moim przypadku większość godzin pracy i tak spędziłabym w WC, a narażanie się na wieczne przeciągi i choróbska dookoła to nic mądrego w ciąży. Kolega z biurka obok dwa dni przychodził do pracy z ospą zanim dociekł co mu dolega – całe szczęście miałam wtedy urlop, ale skłoniło mnie to do refleksji i poszłam na L4 by móc bezczelnie wymiotować we własnej toalecie i płakać w samotności podczas burzy hormonów.

    4. Ja wiem, o czy mówię, urodziłam dwóch synów. Ciąża to nie choroba, a jak przyszła mamusia pierwsze o czym myśli to jak wykombinować zwolnienie, to niestety śmierdzący leń!

    5. urodziłam dwójkę dzieci., pierwsza ciąża- do 5-go miesiąca kończyłam studia, po 7 godzin dziennie siedziałam w laboratorium i pisałam pracę magisterską, w tym czasie miałam „poranne nudności”- w moim przypadku trwały całymi dniami. Jak tylko wychodziłam z tramwaju to biegłam do domu żeby zwymiotować. Następne 3-miesiące pracowałam- w biurze, więc praca spokojna,ale 8 godzin trzeba było pracować. Na zwolnienie poszłam na ostatni miesiąc żeby przygotować wszystko przed porodem i trochę odpocząć. I dałam radę. Nudności i złe samopoczucie to nie choroba, nie trzeba się tylko nad sobą cackać. Z drugim dzieckiem zaszłam w ciąże 5 miesięcy po pierwszym porodzie. Takie same dolegliwości jak przy pierwszej ciąży tylko dochodziło jeszcze niewyspanie (niemowlak w domu). Jedyną pomocą był mąż jak wracał z pracy. I też dałam radę. Rozumiem jak na zwolnienia chodzą kobiety w zagrożonej ciąży, ale chorobowe z powodu nudności?! Lenistwo

  2. masz racje ciaza to nie choroba i kobieta powinna isc na zwolnienie tylko z powaznych powodow medycznych (a nie zgagi, czy skurczy lydek) ale nie z powodu samego faktu ze jest w ciazy! ja mieszkam w anglii, pracowalam cala ciaze, na nocna zmiane, na urlop maciezynski (na zwolnieniu lekarskim nigdy nie bylam) poszlam 2 tygodnie przed terminem i zyje, moje dziecko ma sie swietnie!
    ciaza to nie choroba, po prostu niektore przyszle matki to hipochondryczki przewrazliwione na swoim punkcie, albo rozpuszczone ksiezniczki dla ktorych kazdy powod jest dobry zeby zwrocic na siebie uwage!

    1. A moje dziecko nie żyje. Mam nadzieje, że czujesz się z tym dobrze, że naskakujesz na takie matki jak ja – hipochondryczki.

      1. Przykro mi. Jednak proszę wpisu nie brać do siebie, bo nie tyczy on kobiet, które z troski o zdrowie dzidziusia zostają w domu. kompletnie nie.

        1. Tylko, że Saro Twoja ocena kobiet, które uważasz za leniwe, może być taka sama, jaką wystawiono mi. Nawet własna matka powiedziała mi, że ona pracowała do końca ciąży. Pamiętaj, że nie wiesz, czy Twoja „leniwa” koleżanka nie przeszła np. poronień, albo nie ma skróconej szyjki i nie urodzi martwego dziecka w 5-6 miesiącu. Masz taką wiedze? Jeśli nie, to tego wpisu nie powinno w ogóle być.

  3. Mam coś dla takich jak Ty :D

    „Co ma zrobić mężczyzna, aby zrozumieć ciężarną kobietę? Instrukcja – krok po kroku:

    1-3 miesiąc

    1. Każdego wieczora organizuj sobie zatrucie – na przykład zjedz przeterminowaną rybę i popij mlekiem. Później dowiesz się, po co.
    2. Następnego ranka wstań, weź pigułkę nasenną i idź do pracy. Jeśli rzeczywiście bardzo źle się czujesz – zostań w domu, ale nie zapomnij posprzątać i ugotuj obiad.
    3. Do kostek u nóg przywiąż woreczki z piaskiem – po półtora kilograma na każdą nogę.
    4. Przed wyjściem włóż do kieszeni koszuli zdechłą mysz i nie wyjmuj jej!
    5. Tego nie jedz, nie wolno ci. Tego też. I tego. Najlepiej zjedz jabłko.
    6. Powaliło cię? Rzuć te papierosy! Coca-colę, piwo i inne napoje gazowane też!
    7. Usiądź wygodnie i zjedz jogurt. Jeśli nie masz ochoty – to chociaż trochę.
    8. Zwymiotowałeś? Posprzątaj po sobie. Nie wołaj żony – jest zajęta.
    9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Muszą zrobić niezbędne badania.
    10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa.

    3-6 miesiąc

    1.Do brzucha przywiąż materac z wodą.
    2. Gdy się ubierasz – nie odwiązuj go, nawet, gdy próbujesz wciągnąć buty.
    3. Śpij również z materacem. Jak to, JAK? Na boku!
    4. Nie zapomnij rano zażyć pigułki nasennej.
    5. A przed wyjściem do pracy – wypij litr wody.
    6. Przed pójściem spać również wypij litr wody i weź tabletkę moczopędną.
    7. Do nosa włóż wacik, tak, aby powietrze przechodziło, ale odczuwało się lekką duszność. Wacik noś stale.
    8. Masz duszności? Otwórz okno – niektórym pomaga.
    9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, PO CO? Zrobić niezbędne badania. Co z tego, że już robiłeś?
    10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Materaca nie odwiązuj!

    6-9 miesiąc

    1. Każdego ranka siadaj na fotel obrotowy i kręć się przez 10 minut. Gdy już organizm odmówi Ci całkowicie współpracy – wstań i szykuj się do pracy. No co ty, kręci ci się w głowie? Współczuję, to na pewno minie.
    2. Dolej wody do materaca.
    3. Wypij coś moczopędnego, a w pracy wypijaj szklankę wody co godzinę.
    4. Postaraj się nie opuszczać miejsca pracy zbyt często. Bądź czujny i dyspozycyjny przez cały dzień. Jeśli przychodzi ci to z łatwością – weź dodatkową pigułkę nasenną.
    5. Zwiększ również wagę woreczków z piaskiem, które masz przywiązane do nóg – do 2 kilogramów każdy.
    6. Wieczorem, nie odwiązując materaca, połóż się do łóżka i bądź perfekcyjnym, namiętnym kochankiem!
    7. Jeśli wydaje ci się, że twoja żona interesuje się innymi mężczyznami – pozostań wspaniałomyślny i wybaczający.
    8. Poświęcaj żonie więcej czasu i uwagi. Wyobraź sobie, że jej też jest ciężko!
    9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, po co? Po to samo, co zawsze – niezbędne badania.
    10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Oczywiście, że z materacem, co za pytanie?

    The end

    No, dobra, żartowaliśmy, wiemy, że jest to niemożliwe do wykonania. Po prostu odwiedź po raz dwudziesty znajomego proktologa, niech włoży Ci pomarańczę… już on wie, gdzie. Teraz oddychaj głęboko i mocno przyj. Udało się uwolnić od pomarańczy? Wyśmienicie! Możesz już pozbyć się zdechłej myszy i odwiązać materac. „

    1. „facecie jakbyś miał być w ciąży i przeżywać to co ja to byś umarł!” słyszałam z ust znajomej do swojego męża. no pewnie że by umarł bo ma całkiem inną budowę ciała. więc gadanie „a zrób sobie tak siak owak i wtedy poczujesz” jest dopiero żałosne.

    2. Nie każda kobieta znosi tak ciążę, jak opisujecie. Urodziłam dwójkę dzieci, przez całą ciążę pracowałam, dzieci urodziły się zdrowe, silne i o czasie. Dodatkowo pierwszą ciążę poroniłam, w kolejnych dwóch byłam pod stałą opieką lekarską, ale nie latałam co chwila na zwolnienie. Teraz większość kobiet „umiera” już w pierwszym miesiącu, szkoda tylko, że w większości dotyczy to tylko pracy, prywatnie mają siłę fruwać. Nie dotyczy to oczywiście ciąży zagrożonej, ale takiej, w której nie ma żadnych problemów zdrowotnych

  4. Poczekamy zobaczymy :) jak będziesz ciężarna zmienisz zdanie i podejście ( nie wypowiadaj się o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia )
    pozdrawiam

  5. Widać matki polki, które tutaj ujadają nad swoim losem, po prostu nie umieją czytać ze zrozumieniem. Zamiast miotać płodami, warto było by wrócić do szkoły.

    Autorka bloga podnosi sytuację, kiedy kobieta W NIEZAGROŻONEJ ciąży idzie na zwolnienie. A takich jest mnóstwo. U siebie w firmie mam przypadki kiedy babsko zrobi test ciążowy i

    już na drugi dzień idzie do ginekologa NIE NA BADANIE,

    ale PO ZWOLNIENIE.

    Takie sytuacje opisuje autorka. Jak ktoś miał zgagę, wymioty, biegunkę, to normalne, żeby siedział na L4 i nie przeszkadzał w robocie innym. No ale jak któraś dwie kreski na teście uznaje za zwolnienie od wszelkich życiowych obowiązków, to niech najlepiej całe życie miota płodami.

    Pozdrawiam i życzę owocnej nauki matkom polkom.

    1. Do @Ti i właśnie po tonie Pani wypowiedzi widać jak inni nie potrafią czytać ze zrozumieniem i dodatkowo zwracają się do kobiet w ciąży lub też matek w sposób lekceważący lub też wulgarny. Czy Pani jest lekarzem? Nie! Czy zna Pani dokładny przebieg historii chorób jakie przeszła dana kobieta i chodzi z nią Pani na wizyty do ginekologa, żeby stwierdzić, czy zwolnienie jest zasadne, czy nie? Nie! Ale zarzucać innym kobietom, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem, są „Matki Polki” i „miotają płodami” to już można? Już pominąwszy kwestię merytoryczną, to wykazywanie takiej pogardy względem drugiej osoby, której nawet się nie zna jest karygodne, szczególnie że komentarze ad personam świadczą jedynie o braku kultury i argumentu.
      A wracając do meritum: skąd w ostatnim czasie bierze się taka nagonka na ciężarne? Nie dość, że nagonka, to już zwyczajnie znieczulica zaczyna panować i zasady kultury też nie obowiązują! Prędzej ciężarnej miejsca ustąpi mężczyzna, niż 2-ga kobieta, co jest poniżej wszelkiej krytyki. Czemu nie piszecie o tych, co rzeczywiście migają się od pracy, idą na lewe L4 pracując w tym czasie na lewo, o zaśmieceniu rynku pracy, o niesprawiedliwych przepisach, o osobach które wykorzystują system? Nie, bo zamiast tego lepiej sobie podbić statystyki na blogu, bo a nóż widelec trafi się chętny na reklamy, wystarczy poruszyć temat ciężarnych, że się panoszą, a brzuch mają na własne życzenie lub że rodzące przez cc, to nie matki, bo tylko sn czyni z kobiety prawdziwą matronę. Naprawdę niedobrze się człowiekowi robi na tą falę nienawiści w internecie. Jak któraś z osób wypowiadających się pisała – żadna z Was hejtujących nie opłaci później kobiecie, która straciła dziecko terapii, ani rehabilitacji dziecka opóźnionego lub z wadami, żadna z Was nie wie również wszystkiego na temat jej zdrowia i lekarzem nie jest, więc wypowiadanie się na dane tematy jest śmieszne! Nie wspominając już o tym, że wskazania do L4 są różne i jeśli praca jest stresogenna i kobieta nie może jej wykonywać, to nie znaczy, że nie może chodzić! Poza tym kim jest Pani, czy autorka, żeby się wypowiadać KTO ma ciążę niezagrożoną i czy wolno mu pracować, czy nie? A już pominąwszy wszystko szczytem jest obsmarowywanie koleżanki i to jadąc po niej jak po łysej kobyle odnośnie jej stosunków małżeńskich – to prywatna sprawa jej i męża, kto po kim i co zbiera.
      A już na koniec skoro ciąża, to taki normalny i naturalny stan i jesteśmy do niego stworzone, to bardzo chętnie wysłuchałabym Pani i autorki wpisu teorii na temat tego czemu w takim razie kobiety mają rodzić w szpitalu przy tylu lekarzach? Podpowiem – bo istnieje zbyt duże ryzyko zgonu mimo, że to takie „naturalne”.

    2. Hmmmm, czytam i mogąc postawić się w dowolnie wybranej roli wiem jedno: Praca pracy nierówna, ciąża ciąży nierówna. Byłam w ciąży i pracodawca delikatnie sugerował L4. Byłam pracodawcą i tylko raz uznałam, że jak ciężarna chce pracować to proszę-dostosujemy się do sytuacji. Dziewczyna poroniła,korowodom nie było końca. Dzisiaj sugerować będę L4. Poronienie w pracy to wypadek w pracy a przy korzystnych wiatrach prokuratura.
      I zwróćmy uwagę na to, że 40lat temu i więcej rodziły 18-24 latki, a dzisiaj średnia na porodówce to 32 lata i więcej. Naturę trudno oszukać.
      No i najważniejsze – to nie ciężarna wystawia sobie zwolnienie lekarskie, a lekarz ginekolog. Widocznie miał ku temu powody i przesłanki.

  6. Nie byłam nigdy w ciąży, więc tak naprawdę mało wiem… wiem, ze moja mama będąc w ciąży do ostatniej chwili chodziła do pracy. Wiem, że moja bratowa 2 ostatnie miesiące ciąży spędziła w szpitalu… Ja również mam oczy i uszy. Wiem na pewno, że czasy się zmieniły, teraz trudniej kobietom jest zajść w ciążę, trudniej ją donosić, coraz więcej dzieci rodzi się chorych, dużo więcej się pracuje. Nie powinnaś tak surowo oceniać kobiet idących na L4 bo nie wiesz z jakich powodów to zwolnienie dostają. Moja koleżanka pracowała w przedszkolu, gdy zaszła w ciążę lekarz prawie od razu wystawił jej L4 by nie narażać jej na różne choroby.

    1. Też to miałam pisać. Ja też nigdy nie byłam w ciąży. Jednak na spotkaniu BHP, sam organizator radził nam od razu iść na L4 po stwierdzeniu ciąży (pracujemy w trochę cięższych warunkach niż panie za biurkiem, sklepowe czy fryzjerki). Gdy się obruszyłam, powiedział że to nie te czasy. Kobiety są słabsze, jedzenie i zdrowie nie te co 50 lat temu. Nasza babcia w polu robiła w słońcu do nocy, a na następny dzień na porodówkę lecieli i dziecko zdrowe było. Teraz nasze organizmy są nabijane chemią i toksynami, tak z pożywienia, jak i z powietrza. Nasz organizm nie ma jak się przed tym obronić, bo nawet jak chcesz jeść same zdrowe warzywka to są w nie ładowane pestycydy, mięso bogate w antybiotyki a nie białko, mnóstwo jedzenia napakowane konserwantami, barwnikami, spulchniaczami.
      To musi się odbić na zdrowiu, nasze dzieci będą jeszcze słabsze, co widzę bo anemicznych i cherlawych dzieciach moich znajomych, które po wejściu na 3 piętro, mają mokrą grzywkę i wyglądają jakby miały gorączkę. No i jeszcze milion alergii. Pamiętasz jakąś alergię z dzieciństwa? Ja jadłam brudne marchewki z ziemi, kradłam jabłka i porzeczki sąsiadowi i jadłam prosto z krzaka. Taplaliśmy się w błocie jak źli, na dodatek w deszczu. Byłam po tym chora? Skądże! A weź wyślij teraz dziecko na taki surwival to traficie do szpitala.

  7. A ja popieram wpis!!!!! Dwa razy byłam w ciąży. Do ok. 5 miesiąca miałam okropne nudności, ciąże niby zagrożone….choc do końca lekarzom nie wierzyłam…i miałam rację- urodziłam w terminie- wszystko było w porządku…..A oni przepowiadali w obu ciążach, że nie donoszę….szkoda gadać. I nie chodziłam na L4, chociaż p.doktor chciała wypisyswać. Pracowałam do 9 miesiąca w sklepie spożywczym….i jakoś nie umarłam…dzieci zdrowe….Więc nie piszcie głupot….

    1. Ciekawe czy napisałabyś to samo gdybyś straciła swoje dzieci w ciąży? powinnaś sie cieszyć że u Ciebie szczęśliwie się skończyło bo wiele kobiet nie ma takiego szczęścia. Chciałaś to się narażałaś Twoje zdrowie Twoje dzieci ale niektóre kobiety bywają odpowiedzialne.

  8. Droga Saro mnie ten pech spotkał, ze poroniłam w 10tc i gdybym zaszła w druga ciaże zrobiłabym wszystko aby dostać l4 nawej jakby ciaza przebiegala prawidlowo…..NIE Z LENISTWA, ALE Z TROSKI

  9. W ciąży nie byłam i pewnie nie będę… taki upsik natury. Nie rozpaczam.
    W pracy biurowej, mam koleżanki – więc i ciąże się zdarzają. Czy są L4, są… czy mam to nich o to pretensje- absolutnie nie. Nikt nie ma prawa oceniać takiego postępowania, żadna z nich przecież nie musi opowiadać wszem i wobec, że ciąża zagrożona, że wcześniej poronienia były, że się czuje fatalnie – ja to rozumiem! Nie muszą się przede mną usprawiedliwiać, bo jesteśmy TYLKO koleżankami z pracy. Ja im nie pomogę, gdyby okazało się, że dziecko pod wypływem stresu – urodziło się dużo za wcześnie, lub z wadami, ja ich nie będę pocieszać wieczorami – gdy okaże się, że ciążę poroniły… Pracodawcy też nie muszą się z tego powodu tłumaczyć.
    Pracodawca ma narzędzia i możliwości by zminimalizować natłok pracy z tego tytułu (umowa na zastępstwo, staż, etc).
    Jeśli pracodawca jest OK, koleżanki z pracy są OK, to można wszystko bez problemu zaplanować. Ale trzeba chcieć, trzeba okazać trochę empatii.
    Ale nie, w dzisiejszych czasach lepiej lżyć innych i potępiać fakt, że ktoś dba bardziej swoje zdrowie i swoją rodzinę, niż koleżanki z pracy – które jak widać po załączonym wpisie – i tak złośliwe jad sączyć będą wszem i wobec.Ciekawe czy te „koleżanki pracy” będą potem pomagać w rehabilitacji lub współfinansować leczenie depresji. Raczej nie!
    Ogarnij się zatem Pani Zołzo, zmień nastawienie do innych, a może wtedy dostrzeżesz, jak należy ustawiać sobie priorytety życiowe.

    1. nie potępiam pojedynczych jednostek, nie krytykuję też wszystkich kobiet które biorą l4 gdy są w ciąży, to oczywiste że zdrowie jest ZAWSZE na pierwszym miejscu. krytykuję kobiety, które wykorzystują swoją ciążę dla własnych celów, by manipulować otoczeniem, i proszę mi nie mówić że takowych nie ma.

  10. Naprawdę teraz lekarze na piękne oczy nie wystawiają zwolnień, bo boją się kontroli i swojego zwolnienia od razie wykrycia „lewego” zwolnienia.

  11. Ja w ciazy bylam, 2 razy :) w pierwszej pracowałam do 8 miesiaca, teraz równo miesiac przed porodem przynioslam zwolnienie. Czułam sie w ciazy, mialam wielki brzuch, krwiaka i krwawienie, zagrozenie przedwczesnym porodem i na ta okazje szpital, ale uwielbiam moja prace…

    1. Gratuluje podejscia, ja również byłam w ciąży pracowałam do 6 mies, ale niestety los chcial inaczej i w 26tyg szyjka skorcila sie na tyle ze szpital i lezenie do rozwiazania. Ale Pani gratuluje odwagi i głupoty za razem, ze z krwiakiem i zagrażającym porodem chodziła Pani do pracy. Dla mnie zdrowie dziecka było ważniejsze niż praca bo staraliśmy sie 2 lata o synka.

  12. Czasy się zmieniły. Poczytaj jaki był 30 lat temu odsetek porodów zakończonych śmiercią dziecka i/lub matki. Niestety najlepsza przyjaciółka mojej mamy zmarła razem ze swoim maleństwem ze względu na jakieś powikłania. Drugi, ważny aspekt. Zobacz jak wiele kobiet ma problem z zajściem w ciążę. Sama leczyłam zespół policystycznych jajnikow. W pierwszej ciąży pracowałam praktycznie do samego porodu. Siedziałam za biurkiem. Ciągle spuchnieta, głowa mnie bolała, kręgosłup masakra… mdlosci… wyobraź sobie pracę przez 8 godzin kiedy ciągle Cię mdli. Teraz mam swoją firmę. N jestem w drugiej ciąży. Na chorowanie pozwolić sobie nie mogę. Ale gdybym tylko mogła poszła bym na l4 bo poród i opieka nad maleństwem jest tak męcząca ze odpoczywanie przez nawet parę miesięcy nie jest grzechem, a jest wręcz wskazane. Mimo że sama z tej możliwości nie skorzystałam uważam, że warto się oszczędzać a nie charowac tłumacząc sobie to tym, że 30 lat temu było tak i tak i ja też dam rade. Nie bądź dla innych taka surowa, bo może się okazać, że sama czekając na swoją pociechę będziesz szła na l4. Wystarczy już ze ZUS, który okrada nas całe życie, ściga wiele młodych matek chcących godnie wychować swoje dziecko, nie musząc odbierać sobie obiadu od ust, żeby mieć pieniądze na mleko czy wózek. Empatia, tak ważna cecha… a zaczyna panować jakąś potworna znieczulica…

  13. Saro. Skąd wiesz, że ciąża nie jest zagrożona? I dlaczego uważasz, że kobieta musi mieć to wypisane na czole. Może roniła wiele razy, w płaczu i milczeniu spuszczając swoje dzieci w toaletach.
    Weź pod uwagę fakt, że dzisiaj kobiety nie wychodzą za mąż mając lat 17-19 i nie rodzą w granicach lat 20. Jeżeli para stara się o dziecko przez minimum 2 lata, uznana jest przez lekarza jako niepłodna (co nie znaczy bezpłodna), po takim czasie, podejmuje się leczenie. Jeśli w wyniku tego leczenia kobieta zachodzi w ciąże, lekarz wystawia L4, nie pytając o zdanie. Bo skoro przed zajściem w ciąże są nieprawidłowości, w trakcie niej również takowe mogą się pojawić. Jeśli kobieta kiedykolwiek poroniła i zachodzi w ciąże, również bezdyskusyjnie otrzymuje zwolnienie. I nie wiem dlaczego uzurpujesz sobie prawo do wiedzy, czy kobieta przechodziła jakieś trudności oraz z jakich dokładnie przyczyn ma L4.
    Moja koleżanka trafiła w ciąży do szpitala z krwawieniem i zadzwoniła do pracy w sklepie, gdzie trzeba było przynosić różne ciężary, to kierowniczka wręcz się na nią wydarła, czy dużo krwawiła i że ma do pracy przyjść, a nie zwolnienie przynosić.

    1. ależ ja zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego o czym Pani pisze, i wiem że kobiety przeżywają dramat po poronieniu, że niemożność zajścia jest męką etc. ALE WPIS W OGÓLE O TYM NIE JEST! Wpis jest o kobietach które – jeśli nie chodzą do pracy, bo ta np. nie nadaje się dla kobiet w ciąży – to nawet w domu nic nie zrobią. Rozumie Pani? Czy ciąża to jest przeciwwskazanie do zmywania naczyń? Czy ciąża to zakaz ruszania dupska z fotelu ?! NIE!

      1. Ale jeszcze raz proszę o wyjaśnienie, skąd ma Pani wiedze, by ocenić, czy kobieta jest leniwa, czy ma zagrożoną ciąże?

      2. „fotela” a nie ” fotelu”
        Wpis w ogóle jest o niczym.
        Koleżanki z pracy mają pretensje do koleżanki, że ta zaszła w ciążę i mają teraz więcej pracy? A czemu nie do pracodawcy, przecież powinien zatrudni kogoś na zastępstwo?
        Co za egoizm.
        Czytać się Twoich wypowiedzi nie chce. Piszesz a sama nie wiesz o czym. Sama nie wiesz jakie jest Twoje zdanie. Ludzie Ci tłumaczą , że nie znasz stanu zdrowia kobiety, stanu psychicznego, kondycji fizycznej, nie wiesz czy wcześniej nie poroniła, czy nie miała problemów z zajściem w ciążę ale za to wiesz, że leniwa, złośliwa, i ma lewe L4.

        1. wiem że jest leniwa :) i trzymajmy się tego co opisałam a nie „a skąd wiesz blablabla” opisałam sytuacje takie, jakie mają miejsce.

      3. U mnie zdecydowanie była. Każde podejście do zlewu kończyło się wymiotami,trwały one dokładnie do końca 6 m-ca. W 8 urodziłam martwego syna. Przy kolejnej ciąży skorzystam ze zwolnienia i nie jest to kwestia lenistwa,manipulacji.

  14. Kobieto nie pisz o czymś jeżeli nie masz zielonego pojęcia co to znaczy ciąża. Zobaczymy jak urodzisz swoje dziecko to możesz się wypowiadać (jedynie o sobie) bo każda ciąża jest inna i nie można tak ogólnikowo pisać o wszystkich kobietach. Pisz o czymś na czym się znasz albo przeżyłaś bo te twoje opinie i spostrzeżenia są żenujące. Dorośnij kobieto

  15. Pozwolisz, że wtrącę swoje 5 groszy
    W pierwszej ciąży lekarz dał mi zwolnienie – sama nie wiedziałam po co i na co, ale i tak szef mnie wkurzał i jeszcze dojazdy, więc poszłam na nie. W 15tc straciłam ciążę…
    W drugiej ciąży chodziłam w ciąży do pracy (z założenia nie chciałam iść na zwolnienie), ale w 8tc zaczęłam plamić i zostałam zmuszona do pójścia na zwolnienie, które trwało do końca ciąży, bo wciąż coś się działo.
    W trzeciej ciąży nie pracowałam, ale i tak z założenia lekarz chciał mi dać na pierwszej wizycie zwolnienie, ze wzgląd na dwie problematyczne ciąże. I powiem, że pewnie w pierwszym trymestrze musiałabym siedzieć na zwolnieniu, bo jeść nie mogłam, więc i siły nie miałam.
    Nie staraj się oceniać kobiet w ciąży, bo nigdy nie wiesz co im jest. Wiesz mnie też wkurzają pewne zachowania (np. ktoś kupuje konsolę do gry dla dziecka, a bierze fakturę i odlicza 22% VAT – niby z jakiej okazji), ale nie oceniam takiego zachowania, bo nie mam nigdy pewności, czy ją rozliczy. A tak poza tym, my kobiety powinnyśmy trzymać się razem, a nie nawzajem się oskarżać…
    Pozdrawiam

  16. Widocznie taki ciekawy artykuł, że nie zauważyłam iż Pani nigdy nie była w ciąży. W takim razie bez komentarza… porozmawiamy jak Pani odczuje pierwsze dolegliwości w błogosławionym stanie.

  17. Kobietki jesteście super:) Te, które były w ciąży, wiedzą, co to oznacza… Wszystkim przyszłym mamom życzę wytrwałości i siły w codziennych obowiązkach. Całuję :)

  18. Proszę mi jeszcze wyjaśnić, skąd Pani wie, że Pani koleżanka z pracy będąc w ciąży nie zmywa naczyń?? Proszę się ogarnąć. Ocenia Pani bardzo powierzchniowo… Myślę, że „moje koleżanki” mają bardzo zdrowe podejście do ciąży, do problemów zdrowotnych z nią związanych i etc…

    1. wiem. poza tym ot nie tyczy się jednej kobiety, na którą się uwzięłam, to się tyczy cwaniackich dziewczyn i przykładów nie podałam z życia jednej. czasem byłam świadkiem sytuacji w której niefajnie traktowany był mężczyzna gdy jego luba była w ciąży. także słyszę od znajomych, kolegów bardzo często głosy, że kobieta dosłownie nic nie robi a on jest bezradny, bo przecież nie powie jej że przesadza. bo będzie awantura. a ciąża przebiega najnormalniej w świecie.

      1. Szkoda tylko,ze kobieta tak nie narzeka na faceta jak pracuje i zajmuje się domem, gotowaniem i sprzątaniem a jakoś facet w ciąży nie jest a nawet jeśli nic nie robi przez to 9-mcy to nie oszukujmy się to na nią spadnie opieka przez najbliższe miesiące po urodzeniu dziecka. Bo to ona zostanie w domu, to ona musi w nocy nakarmić itp. jak ma pomoc ze strony babci albo mąż mało pracuje to ok tylko z reguły wiadomo jak to wygląda, ze jednak kobieta jest bardziej przywiązana przy dziecku. Co do awantur i humorów to może jak będziesz w ciązy to dowiesz się że jest coś takiego jak burza hormonów która chyba oprócz ciąży to tylko w okresie przekwitania się uaktywnia. W czasach w których ciąża naturalna zaczyna być powoli cudem nie dziwie się kobietom że się oszczędzają. Jeśli jest leniwa tylko z ciąży to ze względu na swój stan jeśli natury to sorry widziały faceta gały co brały.

        1. tak, zwalmy wszystko na hormony. jestem leniwa miewam humorki nie szanuję nikogo wyżywam się na partnerze jestem nie do wytrzymania. ale to nie moja wina, to hormony. Pani wybaczy, ale… to trochę bzdurne podejście. jak ma się negatywne emocje w sobie to są inne sposoby, żeby się wyżyć. nienawidzę gdy ktoś wyżywa się na otoczeniu.

  19. I Saro… Im więcej czytam Twoich wypowiedzi, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie warto wchodzić na Twój blog. Kiepskie.

  20. Zacznę od tego ,że matką jestem, JUŻ OD PONAD 22 LAT.8 miesięcy ciąży pracowałam ,dalej już nie dałam rady, bo brzusio już mi wszystko zasłaniał :) .Początki nie były łatwe, nudności i wiadomo zmiany hormonalne w organizmie są, droga do pracy odbywała się etapowo z przesiadkami czasem też i na” rzyganko” lub złapanie oddechu-bo na zemdlenie, a czasem resztę pokonywałam pieszo. Zgaga ha no cóż mnie ratował lizak o smaku coli.Zapachy i niektóre potrawy skutkowały pobytem w toalecie na kolejne „rzyganko”. Domem się zajmowałam , gotowaniem też co przyczyniło się do lekkiego wzrostu wagi mojego mężula :).Pomocy ze strony, za dużo też nie, bo praca męża na to nie pozwalała.
    Wracając do sedna , jeśli nie ma przeciwskazań( wszystko ok, rozwój prawidłowy i organizm kobiety zdrowy bez obciążeń chorobowych), to wskazane jest prowadzić normalny tryb życia, łącznie z ćwiczeniami wskazanymi dla ciężarnych itd itp
    I tak też poroniłam,będąc w wieku 35 lat , pracowałam,tyle ,że nie przypuszczałam ,że mogę być w ciąży ,zero mdłości a i jakoś wszystko inne też w normie, trudno ,tyle w temacie.
    Nie ma co ukrywać ani się dziwić ,że ciąża ma wpływ na organizm i niedogodności, ale to jest norma i każda decydująca się na bycie mamą musi liczyć się z tymi wszystkimi etapami ciążowymi i każda przechodzi inaczej.
    Jednak zgodzę się z autorką ,że dużo kobiet, coraz częściej wykorzystuje fakt bycia w ciąży jako przywilej do nic nie robienia. Osobiście znam co najmniej trzy przypadki …podam dwa pierwsze z brzegu.. gdzie ,pierwsza po zatrudnieniu i przepracowaniu hm 3-4 mies ..zaszła w ciążę i tu dodam ,że dziecko było planowane ,drugie dziecko, po czym w niedalekim czasie już poszła na l-4 i sorry ciąża nie zagrożona ,i dobrze się czuła, więc nie było przeciwskazań…druga podobny przypadek ( z zatrudnieniem) , z tym ,że ta trochę dłużej pracowała na light warunkach ,koleżanki odpieprzały za nią” czarną robotę” ,przedział wiekowy 25-30 lat…. tak w skrócie resztę sobie dopowiedzcie ….
    Więc nie ma co atakować autorki, bo takie przypadki były , są i będą …a o wykorzystywaniu swoich mężczyzn przez kobietki z racji bycia w stanie błogosławionym ,też bym mogła się rozpisywać ,bo z tym spotykałam się będąc sama w ciąży a i mając znajome będące też…ehhh ha
    ILE KOBIET TYLE OPINII… .

  21. Moja koleżanka z pracy własnie jest w 6 miesiacu ciąży ( brzucha wcale nie widać), a od 4 jest na zwolnieniu, bo nie chce jej sie pracować, a prace mamy lekką. Szef prosił, by została jeszcze kilka tygodni, że może zwolnić tempo, pracować na spokojnie, bez stresu. Wspomnę, że pracujemy 8 h dziennie i ani minuty dłużej. Bez problemu mozna robić sobie przerwę kiedy ma się ochotę, wyjścia do toalety to żaden problem, ale Panience nie chce sie pracować i tyle. Myślę, że autorka pisze głównie o takich przypadkach. I ma rację.

  22. Aż muszę się wypowiedzieć. Są przypadki kobiet które udają. Ale są też takie które do smego końca pracują. Ja zaszłam w w ciążę będąc w klasie maturalnej. Dzień w dzień od poniedziałku do piątku szłam do szkoły. X razy wchodziłam po schodach x razy schodziła, szłam z jednego końca szkoły do drugiego. Potem jeszcze na miasto żeby zrobić zakupy bo mieszkałam przez ten czas sama. Zakupy wnosiłam na trzecie piętro. I mimo żę powinnam ten rok sobie odpuścić to się uparłam. Pod koniec to już prawei nie chodziłam bo mi tak nogi puchły że lekarze mi zabronili ( od 7 miesiąca leżałam w szpitalu) , Miewałam zawroty takie że czekając na lekcje siedziałam i wstawałm wtedy gdy nauczyciel przyszedł. A co do traktowania partnerów . Kobieta ma taką burze hormonów że to się w głowie nie mieści. Sama wiem po sobie że i ze mną czasem nie szło wytrzymać. Ale nie ma się na to wpływu. Ciąża chorobą nie jest ale czasem nie można sobie pozwolić na niektóre rzeczy. Dodam że znam takie przypadki kiedy dziewczyna nic nie robiła w ciąży i wcale na dobre jej to nie wyszło.

  23. Ciąża to nie choroba i tu się zgadzam, jeśli nie masz zagrożonej ciąży to wszystko da się przeżyć nawet pracując. Pozdrawiam matka trójki dzieci:-)

  24. Co ciekawe, kobiety, które od razu pedza na L4 sa zazwyczaj na umowie o prace. Te, ktore maja wlasna dzialalnosc lub pracuja na zleceniu jakims dziwnym trafem pracuja prawie do rozwiazania, a do pracy wracaja nie po roku, a raptem po paru miesiacach. Chyba umowa o prace ma bardzo szkodliwy wplyw na ciaze. A jesli chodzi o stwierdzenie, ze ciaza to nie choroba, to sie zgadza bo L4 na ciaze platne jest w 100% a nie w 80% jak w przypadku choroby. Tak zdecydowanie, ciaza to stan blogoslawiony, bo kobieta nie pracuje a dostaje pieniadze – malo kto moze doznac takiego blogoslawienstwa….

    1. Bo nie mają wyjścia a umowa o prace zaczyna być rzadkością, jak nie maja czym dziecka nakarmić to wracają, niestety znam przypadki gdzie kobiety powinny być na macierzyńskim a chodziły do pracy bez dodatkowych pieniędzy. Może i warto by było walczyć o prace i nie wykorzystywać tych przysłowiowych l4 tylko szkoda, że pracodawcy też nie sa fair i wycyckają pracownika jak tylko się da. Oni sumienia nie mają. A to płacenie za nic nierobienie hmm czyżby facet to pisał? Bo jeśli ktoś choruje to dostaje l4 że 80% sama uważam to za niesprawiedliwe ale jest niezdolny do pracy, to jeśli kobieta obawia się o życie dziecka albo czuje się fatalnie ma się narażać w imię czego? Pracodawcy który kopnie ją w tyłek po powrocie. dziękuje bardzo, gdyby panowały u Nas normalne warunki pracy tak wiele kobiet nie korzystałoby z l4 tylko,że u Nas mało która prywatna firma widzi zamiast osła do pracy normalnego pracującego człowieka.

  25. Ja też nigdy nie byłam w ciąży i gdybym nią zaszła to wzięłabym l4 z miejsca. Koleżanki koleżankami w pracy ale prawda jest taka, że inni też mają w nosie współpracowników i każdy będzie stawiał siebie na pierwszym miejscu. Po pierwsze 20 lat temu w ciąże zachodziły dużo młodsze kobiety i nie było takich problemów z zajściem w ciąże jak są teraz. Jeśli starałabym się o dziecko prze np. dwa lata i wreszcie by mi się udało to ono by było najważniejsze a nie praca i współpracownicy bo nawet nie mam pewności czy do tej pracy wrócę. Zresztą jak wiadomo wiele poronień zdarza się na początku ciąży i wolałabym ograniczyć wszelkie stresy. Niektóre kobiety maja zalecone leżenie i brak stresu od momentu wizyty u lekarza na której dowiadują się, że sa w ciązy. Nie byłaś w ciąży więc nie znasz wszystkich dolegliwości, pewnie są kobiety które są aktywne do 9-tego miesiąca i nawet pracują a są takie które przez całą ciąże są umęczone i nie tylko fizycznie ale i psychicznie jeśli np. są problemy z donoszeniem, wykluczeniem chorób itp. „Pracodawcy są zobowiązani traktować przyszłe mamy w inny sposób, np. muszą puścić je na badania nawet jeśli trwają kilka dni pod rząd, nie mogą dopuścić ciężarnej do pracy w nocy czy muszą trzymać się określonych w przepisach ograniczeń godzin pracy.” – tylko niech wszyscy to robią! Niestety w prywatnej firmie Ty się dostosowujesz bo jak nie to nie wracaj a i tak nawet jak szef Ci powie jak Pani urodzi oczywiście zapraszamy, jest praca a potem pierwszy dzień pracy i nara. Co do pracy ja bym nie miała żadnych wyrzutów sumienia bo jak pisze wcześniej gwarancji zatrudnienia nie masz a znam kobiety które na macierzyńskim musiały chodzić do pracy. Ktoś się nie rozczula nade mną jak nad kimś też nie mogę i nawet jeśli koleżanka z pracy postąpiła by wobec mnie tak,że z dnia na dzień mnie zostawiła to doskonale bym ją rozumiała. Co innego jak się pracuje w normalnej atmosferze z gwarancją powrotu do pracy i kobieta wie że ma się o co starać. Co do takich przywilejów poczytaj sobie o tym, że np. kobieta w ciąży ma pierwszeństwo w kolejkach u lekarza, niech tylko w markecie wejdzie zgodnie z prawem, które jej przysługuje jako pierwsza to zaraz wszyscy się wściekają. Moja koleżanka w zaawansowanej ciąży czekała 3h u lekarza a ma problemy z kręgosłupem i nikt się nie zająknął, że ja przepuści. oprócz przywileju jakim jest l4 w ciąży dodatkowych nie zauważyłam. Kiedyś może ciało kobiety było stworzone do rodzenia, przechodzenia ciąży, niestety czasy sie zmienia a zdrowie też kobiet sie zmienia jak i wiek rodzenia. Może jak sama tego doświadczysz zmienisz zdanie bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    1. Ja to po prostu uwielbiam – 20 lat temu kobiety wczesniej zachodzily w ciaze – no kto ci broni zajsc w ciaze w wieku 18 lat? Prawnie nie ma zadnych przeciwskazan. A co do tego, ze kiedys tam rodzily mlodsze, to G prawda. Moja babbcia rodzila jak miala lat 26 (lata 50-te), moja mama jak miala lat 28 (lata 80-te) obydwie pracowaly fizycznie do samego rozwiazania. Dzieci zdrowe, bez lekow, aparatur i innych wspomagaczy.
      Tak dzieci sie kiedys rodzily zdrowsze i silniejsze, bo mamusie nie chuchaly i nie dmuchaly na nie juz w zyciu plodowym. Poronienie na poczatku ciazy – dobrze, znaczy sie plod byl slaby, z czego by bylo slabe dziecko. Czy wy nie rozumiecie pojecia selekcja naturlana? Przy zyciu powininen pozostac tylko najzdrowszy i najsilniejszy osobnik. Nic dziwnego, ze pozniej rodza sie takie chucherka, co to mleka nie toleruja, uczulone na bialko, orzechy, gluten etc. W normalnych wrunkach cos takiego by juz dawno z glodu padlo, ale dzis byle chuchro jest utrzymywane sztutcznie przy zyciu. Potem sie rozmnaza, przekazuje coraz slabsze i gorsze geny. Nic dziwnego, ze pozniej taka slaba matka nie potrafi utrzymac ciazy, zapewne wyniklej z rownie slabego materialu genetycznego. Sami podcinacie galaz, na ktorej siedzicie.

  26. Mnie najbardziej smuci,że kobieta kobiecie wilkiem. Że krytyka kobiet w ciąży i nie tylko ale w rożnych tematach nie pochodzi od mężczyzn ale właśnie od kobiet.

    1. a co ma do tego tematu fakt że jestem kobietą? czy zawsze mam bronić kobiet pomimo że czasem to mężczyźni mają rację…? :/

  27. Jak dla mnie trochę dziwne ujęcie tematu bo jeśli jak sama piszesz niektóre kobiety zachowują się jak śmierdzące lenie to czy w ciąży czy nie będą nimi a jeśli kobieta daje sobie luz w ciązy to czemu ma tego nie robić najprawdopodobniej czeka ją wyjęcie przynajmniej jednego roku z życia. Nie ważne jak facet się będzie starał to i tak matki nie zastąpi i kobieta się temu poświęca więc Panom też małego poświęcenia w trakcie ciąży nie zaszkodzi. Skoro ciążą to nie choroba to Panom nie będącym w ciąży nie powinny dodatkowe obowiązki szkodzić. A kobiety powoli robią się niedotykanymi jajami w ciąży bo niestety ale teraz nie wiesz czy ciąże donosisz czy nie, bo często kobiety tracą ciążę a przyczyn konkretnych brak. Więc tak naprawdę teraz prawie każdą ciąże można potraktować jak zagrożoną zwłaszcza że samo zajście w nią bywa drogą przez mękę. Jak dla mnie niech kobiety cieszą się tym stanem lenią ile wlezie bo potem większość roboty spadnie na nie.

  28. Wcale nie żałujcie mężczyzn, po pierwsze oni i tak zazwyczaj „obrastają w piórka” (krzywdy zazwyczaj nie mają) a po drugie „widziały gały co brały” jak chcieli mieć partnerkę księżniczkę, to mają księżniczkę…

  29. W pierwszej ciąży pracowałam do końca. byłam wykończona, bolały mnie plecy, ciężko się chodziło pod koniec ale starałam się jak mogłam. W drugiej nie zgodziłam się na L-4 i będę tego żałować do końca życia. Mój syn nie ma brata, a ja będę z tym żyła do końca swoich dni. Przed drugą ciążą miała takie same podejście jak Ty, że ciąża to nie chorobą. Teraz patrzę na wszytko inaczej. Nadal uważam, że nie jest to choroba ale stan w który nie każdy może pracować, i czasami trzeba się położyć, żeby maluszek miał szansę. Uwierz mi, że kiedyś los zweryfikuje Twoje poglądy. Mówi Ci to mama, która nie może utulić swojego maleńkiego synka ani swojego żalu.

  30. Wiesz, gdybym zaszła w ciąże, mając taką koleżankę jak ty, to też od razu walnęłabym L4, żebyś mi humoru nie psuła i nie wpływała na nienarodzone dziecko.

  31. Co do wpisów,że kobieta w ciąży to od razu na L4 itp. Ja pracowałam prawie do 8 miesiąca mając pracę stojąca i nie raz po 12 godzin mogłam iść na L4 ale nie chciałam bo czułam się na tyle dobrze. Dopiero poszłam na L4 jak mi brzuch zaczął przeszkadzać. Ile razy idąc na głupią morfologię czekałam na swoją kolej nie korzystając z przywilejów bo gdyby tak było to te wszystkie „przemiłe starsze panie” swoje muszą powiedzieć itp. I ile razy nikt jadąc autobusem nie ustępował mi miejsca i nie raz spotkałam się z komentarzem w komunikacji od starszych pań jak sobie zrobiłam dziecko to mogę sobie postać itp. Ale w końcu ludzka zawiść i inne tego typu zjawiska w dzisiejszym świecie to norma. W sklepie też ile razy czekałam cierpliwie w kolejce. I mimo,że byli ludzie co chcieli ustąpić miejsca czy przepuścić w kolejce nie korzystałam z okazji powód przyzwyczajenie,że w ciąży łatwo nie jest. I rozumiem kobiety,które czują się gorzej mają anemię itp bo sama miałam w ciąży problemy zdrowotne czasami i moja szefowa rozumiała to itp ale inna sprawa firma prywatna a państwowa w kwestii ciąży i podejście pracodawcy.

  32. Ja też nigdy nie byłam w ciąży, za to nie raz przyszło mi tyrać za kobiety brzemienne przebywające na L4 czy potem za matki na macierzyńskim. Ale i tak nie rozumiem takich wpisów. Ciąża może i nie jest chorobą, ale jest stanem odmiennym od normalnego (nawet prawidłowo przebiegająca ciąża pełna jest różnych „uniedogodnień”, o zagrożonej nawet nie wspomnę), a do tego zazwyczaj przydarza się tylko 1-2 razy w życiu. Dlaczego więc kobieta nie może wziąć zwolnienia, skoro lekarz jej je wypisuje? Nawet w pierwszym trymestrze. Przecież pracuje, płaci składki, jak każdy. W imię czego ma harować do końca? Dlaczego praca ma być dla niej ważniejsza od wyczekanego potomka? Nie rozumiem. Pretensje możecie mieć do pracodawcy, że nie zapewnia zastępstwa. Ale dlaczego do matki, która dba (nawet jeśli przesadnie) o bezpieczeństwo swojego Maluszka?

    1. choćby dla samej siebie mogłaby kobieta chodzić do pracy do momentu, gdy jeszcze czuje że może pracować. choćby dla własnej stymulacji, dla kontaktów ze społeczeństwem i z zawodem, po to żeby się nie rozleniwiać. gdy dziecko już jest na świecie wiele kobiet doświadcza obniżenia nastroju z wielu powodów, jednym z nich jest po prostu monotonia, nuda, brak kontaktów z ludźmi. pyta Pani: w imię czego? – dla siebie. za 20 lat dziecko się usamodzielni, nie będzie potrzebowało matki. Ale jeśli matka poświęci się całkowicie dziecku to w wieku 50 lat będzie ciężko przeżywała usamodzielnienie dziecka i będzie czuła że jej życie jest puste. w ciąży zdrowie to priorytet, ale jeśli kobieta jest w stanie pracować i nie ma ku temu przeszkód, czemu ma tego nie robić? w imię czego? pójście na łatwiznę nie jest dobrym rozwiązaniem ani dla dziecka, ani dla kobiety.

      1. Proszę wybaczyć, ale nie widzę związku przyczynowo-skutkowego między wcześniejszym L4 w ciąży (kwestia max kilku miesięcy), a tym jak ta sama kobieta będzie czuła się 20 lat później, gdy dziecko powiedzmy pojedzie na studia. ;-) Praca zawodowa to zresztą nie jedyny sposób na kontakt z ludźmi czy samorozwój. A jeśli już o zdrowiu mówimy, to chyba zdrowsza dla ciężarnej jest wspomniana nuda i monotonia niż stres, pośpiech i nerwy, których trudno się ustrzec w pracy.

        Myślę, że nie ma co się przerzucać argumentami. Warto wykazać się empatią i zrozumieniem i przede wszystkim pamiętać, że każda kobieta jest inna, ma inną pracę, a i ciąża może przebiegać bardzo różnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>