Oni się pławią w luksusach, a Ty tyraj, zawistny Polaczku

„Polak to zawistnik, Polak życzy drugiemu źle, Polak nie cierpi ludzi bogatych” – te słowa są często powtarzane i z tymi słowami w pełni się zgadzałam. Zgadzałam, bo już nie zgadzam. Polak nie jest zawistnikiem, Polakowi nie przeszkadza bogactwo drugiego. Polakowi przeszkadza jedynie obnoszenie się majątkiem w kraju, w którym codzienność przeciętnego obywatela jest bardzo trudna.

Ostatnio dość głośno było o locie helikopterem po bułeczki pewnej sławnej pary. Pieniądze są ich, więc niech robią, co chcą. Jednak nie podoba mi się chwalenie się każdymi wakacjami, każdymi drogimi ciuszkami i biżuterią na fb/instagramie itp. i jednocześnie mówienie, że „zapracowałam/em sobie na to”. Mam ochotę spytać np. panią Natalię S. „czym sobie Pani zapracowała?!”. Mam ochotę spytać nawet parę wynajmującą helikopter: „czym sobie zapracowaliście?!”. Nie ujmuję nikomu talentu, pan Lewandowski jest świetnym piłkarzem. Jednak zważmy na fakt, że piłka nożna jest bardzo popularna i to jest główna przyczyna wysokich zarobków czołowych piłkarzy, a nie ich faktyczna wyjątkowość. Przedstawiciele innych sportów również ciężko pracują na sukcesy sportowe, każdego dnia trenują, biorą udział w zawodach, a nie mają takich zarobków. Też pracują, ale widocznie nie zapracowują sobie tak, jak inni.
Pani Lewandowska też wspomina, że sama sobie zapracowała, bez męża. Czy jakikolwiek karateka jest w Polsce sławny? Nie. Czy jakikolwiek specjalista od zdrowego żywienia i aktywności fizycznej jest znany? Nie. Ale ona tak. I z pewnością nie przez związek ze znanym piłkarzem. Nie łudźmy się.

Czy przemawia teraz przeze mnie zawiść? Oczywiście, że nie! Dobrze, że ludziom się powodzi, że mają pieniądze! Jednak chcę powiedzieć, żeby troszkę się pohamować z obnoszeniem się własnym szczęściem wynikającym z bogactwa. Z bogactwa, na które jednak nie do końca ludzie sami zapracowali. Znam mnóstwo fachowych, wspaniałych instruktorów fitness, którzy tyrają od rana do wieczora, a zarabiają bardzo marnie. Czy to dlatego, bo sobie nie zapracowali na większe wynagrodzenie…? Znam mnóstwo sportowców, którzy każdego dnia trenują, czasem dopłacają z własnej kieszeni, by móc wziąć udział w zawodach. Czy dlatego, bo są tak kiepscy? Znam osoby, które z pewnością napisałyby fajne książki-poradniki, znam osoby, które napisałyby nawet powieści, bo talent do pisania mają niebywały. Jednak na rynku są książki pani Felicjańskiej, Chodakowskiej etc. Czy aby na pewno dlatego, bo te panie tak zajebiście piszą? Znam mnóstwo dziewczyn, które mają niesamowite wyczucie mody, potrafią się pięknie ubrać w sieciówkach, nawet w second-handach, czego pewnie nie zrobiłaby żadna czołowa blogerka modowa, żadna Kasia Tusk. Ale to Kasia Tusk jest na szczycie. Nie mówię, że nie ma talentu, bo ma bardzo duży! Ale bez nazwiska trudno byłoby jej się przebić. Trochę pokory każdemu, kto jest sławny, by się przydało.

I taki zwykły szary Polak, który każdego dnia uczciwie pracuje jak taka mróweczka, po prostu się wścieka widząc, że ktoś, kto w życiu tak naprawdę mało pracował, dziś chwali się bogactwem i mówi, że sobie na to zapracował. Nie ma za złe faktu, że ktoś ma więcej niż on sam, w końcu tak jest skonstruowany świat, że jedna branża jest bardziej dochodowa, inna mniej. Czuje niechęć do osób, które nie potrafią żyć bez chwalenia się, jak to zajebiście się mam i jak to zajebiście sobie na to zapracowałam. Każdy pracuje, każdy orze jak może, ale pieniądze nie są wyznacznikiem jakości czy przydatności czyjejś pracy.

Muzyka  – spójrzmy jakie słabe polskie piosenki są puszczane w radiach. Dlaczego? Mam wrażenie, że ktoś komuś dał d***. Zero talentu ani śpiewackiego, ani do pisania tekstów. A jednak osoba jest znana, zapraszana na eventy, zarabia na reklamach. Jak sobie zapracował na to co ma?
Czasem kobiecie wystarczy zrobić sobie cycki, z twarzy zrobić kolorowankę i udawać jakąś wyluzowaną fajną laskę przed kamerą. I tylko tyle, by móc sięgnąć po kontrakty reklamowe. Fajnie, co? A Ty, Polaczku, tyraj sobie, ale i tak nie zapracujesz na to, co mają osoby z show-biznesu. Ale patrz jak oni się mają fajnie i przyznaj, że sobie na to zapracowali. Patrz, jak się pławią w luksusach, podczas gdy Ty przeliczasz czy w tym miesiącu na buty ci starczy. Patrz, gdzie nie jeżdżą, jakie egzotyczne potrawy jedzą, podczas gdy ty zastanów się dobrze, czy możesz w końcu pozwolić sobie na makaron z pesto.

Mam to gdzieś, że ktoś się fajnie bawi życiem, tylko niech zostawi to dla siebie. Niech żyje dla siebie (choć pewnie się nie da, bo to sprawi, że spadnie wartość ‘twarzy’). Dobrze, że są ludzie bogaci, dobrze, że mają możliwość spełniać marzenia. Niech ją mają, o to w życiu chodzi. Jednak nastały czasy, w których wiele osób bogatych obnoszących majątkiem, tak naprawdę nie zapracowało sobie na to co mają.

Na koniec przytoczę słowa z pewnego filmu Woody’iego Allen’a dotyczącego właśnie szczęścia i mówiącego o tym, że owo szczęście odrywa dużą rolę w naszym życiu. Tytuł filmu – „Wszystko gra”.

Człowiek, który powiedział, że jestem w czepku urodzony, miał świętą rację. Ludzi przeraża to, jak wiele w życiu zależy od szczęścia i jak wiele pozostaje poza naszą kontrolą. Podczas gry w tenisa zdarza się, że piłka uderza w górną krawędź siatki i balansuje przez chwilę, nim spadnie na jedną lub drugą stronę kortu. Przy odrobinie szczęścia ląduje po stronie przeciwnika i wygrywasz. Albo nie i wtedy przegrywasz.

35 myśli nt. „Oni się pławią w luksusach, a Ty tyraj, zawistny Polaczku”

  1. Nie należy przesadzać – takie mamy czasy. Jeśli się komuś nie podoba – zawsze może uciec od pieniędzy na wyspy Hula-gula. Lewandowski dostaje „ochłapy” w porównaniu z tym, co na nim „zarabiają” wyższe sfery piłkarskie. Tam gdzie FIFA – nikt nie ma pojęcia jakie to pieniądze… A Kasia Tusk? Hmm… to nie jej wina, że media są tak wpatrzone. Chcą też zarobić na jej popularności, więc ją lansują. Czy dziewczyna nie ma prawa do własnych poglądów np na modę? Czy dzieci polityków mają się chować przed ludźmi? Pewna Ukrainka napisała mi kiedyś, że to dziwne, gdy dziecko zostaje następcą tronu tylko dlatego, że się urodziło w rodzinie królewskiej. Trzeba trochę wyluzować – świata nie zmienimy… „Róbmy swoje”.
    Pozdrawiam,
    Marek

    1. nie mam nic do tych ludzi, nie mam nic do Kasi Tusk i wiem że to nie jej wina że media są w nią wpatrzone. brakuje mi jedynie pokory u takich ludzi i myślę, że ten brak denerwuje Polaków a nie fakt że ktoś jest bogaty.
      i zgodzę się z określeniem „róbmy swoje”. po prostu :)

  2. A czy Tobie ktoś broni robić karierę w showbiznesie, mieć pieniędze i latać helikopterem po bułeczki? Skoro to wcale nie tak ciężko, skoro nie trzeba sobie na to zapracować, skoro oni wcale nie tacy wyjątkowi, to Ty też idź, bądź sławna i bogata.

    1. Witaj.Rozumiem że praca p Lewandowskiej jest bardziej odpowiedzialna i bardziej stresowa od pracy np pielęgniarki,rozumiem że pielęgniarki np nic nie robią,nie pracują,a pracuja np blogerki modowe i celebrytki,oczywiście praca celebrytek jest b odpowiedzialna i bląd w pracy p celebrytki może zaważyć na czyimś zdrowiu iżyciu,dlatego p blogerki i celebrytki za tak odpowiedzialna iciężką pracę muszą odpowiedno dużo zarabiać.

    2. a gdzie jest napisane że chcę być sławna i bogata?
      i gdzie jest napisane, że dostanie się do show-biznesu jest łatwe?
      w ogóle co ma piernik do wiatraka to jest wpis o braku pokory ludzi bogatych a nie o tym że jak mi to źle i jak to ja im zazdroszczę. WŁAŚNIE NIE!

  3. „Czy przemawia teraz przeze mnie zawiść? Oczywiście, że nie!…”
    a ja twierdzę że tak, tak przemawia przez Ciebie zawiść
    cały ten wpis jest przesycony zazdrością , zawiścią , poczuciem niesprawiedliwości,
    zapewne autorka tego nie widzi, bo przecież jak zaznaczyła wielokrotnie, że ona nie zazdrości ale…
    ale jednak zazdrości
    Lewandowscy są obecnie na świeczniku, mają swoje 5 a może 20 minut i z tego korzystają , a nam nic do tego, dla mnie mogą jeździć po bułeczki i odrzutowcem, to nie są moje pieniądze.

    ps. nie jestem bogata więc nie piszę z pozycji osoby którą stać na wszystko, nawet mogę napisać ze raczej nie za bardzo mnie stać na cokolwiek, ale nie zazdroszczę nikomu kto ma dużo, ot taka nie polskie myślenie :)

    1. nie bardzo interesuje mnie to jak mój wpis jest odbierany. próbuję w nim wytłumaczyć, że Polakom wcale nie przeszkadza bogactwo, a brak pokory ludzi bogatych.

      1. Po przeczytaniu tego tekstu dalej widać, że Polak zazdrości (przeszkadza bogactwo). Powinniśmy się cieszyć, że się komuś udało i próbować, żeby i nam tak było, może nie możemy polecieć po bułeczki helikopterem ale możemy np. przytulić ukochaną osobę codziennie?

      2. Jakiej „pokory” się od nich domagasz? Czy może takiej, jaką przejawia przeciętna Kowalska publikując na Facebook’u czy Instagramie własne zdjęcia z wakacji, imprezy, spotkania z przyjaciółmi? Przecież oni (Lewandowscy etc) właśnie to samo robią. A że przy okazji media się tym interesują, to nic dziwnego – są znani i bogaci.

        1. nie, nie chodzi o normalne zdjęcia z wakacji, imprez.
          chodzi o zdjęcia, które wręcz pękają z przepychu. zdjęcia gdzie każdy element jest idealny, piękny, kosztowny. taka próżność.
          a mi serce się kraja jak myślę, że pieniądze są tak łatwo wydawane na lans.. a możnaby zrobić tyle dobrego, wiesz?
          to ich pieniądze, ale niech nie pokazują, że wydają je na helikopter, bo naprawdę serce się kraja…

          1. O rety… Zapracowałam/mam (nieważne, czy odziedziczone, czy darowizna) – korzystam. Jeżeli kogoś stać na życie w przepychu, to dlaczego miałby udawać, że jest inaczej? Chyba nie żądasz, aby miałby się umartwiać w imię idiotycznie pojętej…hmmmm…nie wiem nawet, jak to nazwać? To oczywiste, że jedni mają więcej, inni mniej – kwestia przedsiębiorczości i dziedziczenia.
            A co do upublicznienia wykorzystania helikoptera – to sprawka mass-mediów. Gdyby mnie było stać, to na zakupy też jeździłabym helikopterem, a nie samochodem. Nie stać mnie, ale do głowy by mi nie przyszło oskarżać tych, których stać, o „brak pokory”.
            Daj ludziom żyć i żyj sama, bo mimo
            twoich zarzekań się widać WYRAŹNIE, że to
            Ty masz problem, nie oni.

          2. Jeszcze jedno – jeżeli tak śledzisz życiorysy ;) sławnych i bogatych pod kątem „przepychu”, to powinnaś była zauważyć też ich działalność charytatywną.

          3. temat rzeka :)
            generalnie wiem, że osoby które szanują swoją prywatność i „cicho” o nich są bardzo zaangażowane w działalność charytatywną. ale rzecz nie w tym, zupełnie :) po prostu wystarczy nie pokazywać że na głupie zachcianki, kretynizmy idą grube pieniądze bo to tylko ludzi podkur*** :)

  4. masz rację i nie masz racji.

    W dzisiejszym świecie najłatwiej jest się przebić tym o których się mówi i pisze.
    Nawet jest określenie „nie ważne jak, żeby gadali”.
    I to jest najistotniejszy czynnik.

    Do tego dochodzi dobre nazwisko (związane z kimś kogo znają ludzie) plus to co się robi w miarę dobrze – miernoty i tak po jakimś czasie przepadną.

    Pamiętam taką jeszcze niedawno bardzo popularną aktorkę, która była wręcz rozchwytywana, role spadały jak z nieba.
    No i Pani aktorce przewróciło się w głowie, uznała, że jesli jest taka popularna to nalezy jej się prywatność i nic do niej nie mogą mieć panowie polujący na newsa z aparatem fotograficznym i tabloidy.
    Po jednym z artykułów prasowych poszła do sądu i zaskarżyła taki tabloid.
    Wygrała sprawę ale przegrała rolę.
    Dopóki o niej pisano były role, gdy przestano pisać role się skończyły I skończyła się wielka aktorka.

    Niektórzy ze świata tzw celebrytów wyciągnęli z tego wnioski i dbają żeby gadano (nie ważne jak i o czym, nawet lot po bułki helikopterem nadaje się na newsa)

    Pozdrawiam i zapraszam na koktajle albo na …
    wspólne ćwiczenia http://odchudzaniejestproste.pl/sekret-amerykanskich-aktorek-na-plaski-brzuch-8-minut/

  5. Uwaga! Mój komentarz: „Bardzo trafny komentarz.” NIE odnosił się do wpisu Autorki bloga – wręcz przeciwnie!

  6. Hmmm..

    Czytając te wszystkie komentarze widzę jedną rzecz bardzo niepokojącą a niestety bardzo często spotykaną na forach i w komentarzach.
    Jaka to rzecz ?? Ano brak umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem.
    Większość komentatorów zarzuca autorce że zazdrości bogatym. A tekst dotyczy zupełnie innej sprawy – tego że bogaci niepotrzebnie epatują swoim bogactwem we wszystkich możliwych mediach powodując właśnie zazdrość i negatywne oceny ludzi, którzy takiego sukcesu nie odnieśli. Faktem jest niestety, że w naszym kraju istnieje sytuacja że zawiścimy tym, którym się powiodło.
    Autorka pisze że to nie jest prawdą a jedynie jest to fakt obnoszenia się przez bogatych swoim majątkiem w mediach. Nie do końca się z tym zgadzam – ale zgadzam się z tym że bogate osoby niepotrzebnie chwalą się wydatkami niczym nie uzasadnionymi co właśnie wywołuje negatyne ich oceny.

  7. oj niełatwo być „bogatem”, ale jeszcze trudniej udawać że jest siem szczesliwym majac kasiorkie ;-) ech te tajskie obyczaje ;-P gdzie to adaptować na rodzimy grunt

  8. tak nie było, nie jest i nie będzie… powinnaś przestać żyć mrzonkami… bo nie to jest co jest tylko to na co kto patrzy i co widzi… jeżeli ktoś widzi wszędzie grzech i rozpustę, to jaki jest naprawdę ten świat wokół niego… czy to świat przeżarła rozpusta, czy raczej jego mózg… nie potrafimy wyluzować… co mnie obchodzi że ktoś leci helikopterem po bułki… na snobiźmie jednych, drudzy się bogacą… ktoś zbuduje helikopter, ktoś go pilotuje, ktoś serwisuje, ktoś sprzeda buły… pokora, rzecz chwalebna, ale mało stosowana… nawet przez tych, którzy w klauzuli zakonu mają wpisaną pokorę… rewolucja zrównała obywateli, a później nastąpiło tradycyjne „a teraz kur*a my”… cieszmy się z małych rzeczy… będziemy szczęśliwsi i spokojniejsi… nie każdy jest powołany do rzeczy wielkich.

    1. masz rację, trzeba żyć własnym życiem. ale po prostu irytuje mnie to, ot tak bez emocji. i zastanawiam się czemu rok temu dokładnie tak samo mówiłam „a co cie oni obchodzą, a co masz do tej Lewandowskiej nie znasz jej więc nie gadaj głupot” blabla. dziś po prostu jestem poirytowana bo nie trzeba wchodzić na pudelki etc żeby wiedzieć o snobizmie ludzi bogatych dość wiele. w tv na głównych portalach piszą o takich pierdołach jakby nie było ważniejszych rzeczy do przedstawiania. a ludziom naprawdę się nie uśmiecha patrzeć na snobizm w rozmiarach xxl, kiedy sami tyrają jak mróweczki. no irytujące.

      1. Mam wrażenie, że do końca nie wiesz co chciałaś przekazać. Jak najbardziej jestem za stwierdzeniem, że blogerka modowa to nie jest zawód, a raczej pasja. To samo dotyczy przytoczonych przez Ciebie nazwisk. Żyjemy w świecie, który daje Ci świadomy wybór czy chcesz się dzielić z resztą świata swoim życiem, sytuacją materialną, związkiem itd. czy wolisz to zachować dla siebie. Każdy z nas publikuje/ publikował w internecie kawałek swojego życia. Twój wpis jest też cząstką Ciebie, którą się dzielisz ze światem. I pisanie o tym że w*****a Cię lansowanie swojego bogactwa, gdzie te pieniądze będą mogłyby się przydać innym jest dla mnie trochę dwulicowe, bo gdyby chwalili się, że przekazali tyle i tyle na taki a nie inny cel to dopiero media, a także anonimowi mędrcy internetu by mieli pole do popisu. Nie sądze też że gdybyś ty miała takie fundusze to chwaliła byś się ile przekazałaś na dobroczynność bo to po prostu jest pozerstwo. A jeśli tak cię irytuje, że ktoś publikuje w sieci swoje prywatne życie, które różni się od naszego to możesz zwyczajnie nie oglądać tych profili, nie czytać portali plotkarskich (zwłaszcza, że nie zbyt często te informacje są wiarygodne, a sprostowań szukać na próżno). Niestety w dzisiejszych czasach anonimowość w internecie pozwala na coraz więcej i Ty również w jakiś sposób dzielisz się swoim życiem.

        1. ale ja nie oczekuję tego, by ktoś pokazywał swoją dobroczynną działalność. jedynie zwracam uwagę na fakt, że lansowanie się bogactwem w sposób xxl jest irytujące.

      2. Nie jest to w żaden sposób pozbawione emocji. Pozwalasz na to , żeby Cię to zalewało i zrobiłaś z tego post na blogu, bo w jakiś sposób to na Ciebie wpłynęło.

        1. o jak ja lubię, gdy w komentarzach ludzie próbują robić psychoanalizę mojej osoby. :)
          piszę o pewnych rzeczach, ale absolutnie nie dlatego, bo coś mnie zalewa i wpływa na mnie a ja pisząc się wyżywam. nie po to to robię :)

          1. Jeszcze jedno: „lans” na bogactwo drażni jedynie niektórych (a jakich, to sobie dośpiewajcie sami ;))
            Inni po prostu nie zwracają na to uwagi, albo uśmiechają się z pobłażaniem.

  9. Ja się zgadzam z autorką bloga, która ma rację :) Porównajmy np. zachowanie Pana Englerta a Państwa Lewandowskich. To tak jak porównać malucha do Mercedesa. Uważam, że do bogactwa trzeba dojrzeć, a wielu bogaczom słoma z butów wystaje-niestety

  10. A ja nie zazdroszczę tym ludziom, ponieważ nie mam potrzeby kupowania i robienia tych rzeczy, co oni. Natomiast drażni mnie pewne narastające w PL i na świecie zjawisko, mianowicie: rosnące różnice majątkowe między ludźmi. I to różnice kolosalne, które wpływają na tworzenie się w społeczeństwach kast. W tej chwili zanikowi ulega klasa średnia, coraz więcej mamy za to przedstawicieli biedoty (bo jeśli musisz oszczędzać parę miesięcy, żeby sobie pozwolić na buty za 200zł to jest to bieda) i rośnie w siłę kasta bogaczy (czyli ludzi, którzy nie są w stanie wydać tego co zarobią, choć jeżdżą na drogie wycieczki, kupują tylko markowe rzeczy itp.) Różnice majątkowe prowadzą zaś do sytuacji, w której bogaci zaczynają uważać się za nadludzi, lepszych, wartościowszych, ambitniejszych pomimo, iż nie mają do tego żadnych podstaw poza pieniędzmi właśnie. I tak gwiazdki tv lub tabloidów sądzą, że są warte więcej niż nauczyciele czy pielęgniarki, choć to ci drudzy przedstawiają sobą większą wartość jako ludzie. Noworysze wysyłają dzieci do najdroższych szkół nie po to, by były lepiej wyedukowane, tylko po to, by poznały inne dzieci noworyszy, zawierały znajomości tylko z innymi bogaczami, bo to i tylko to sprawi, że będą równie puste i bezwzględne jak rodzice. Bogaci w czasem zaczynają traktować biednych jak hołotę, od której de facto mogliby uczyć się manier, moralności, człowieczeństwa. No ale po co im to, skoro mają pieniądze i mogą sobie kupić czyjś zachwyt i podziw? Sądzę, że pieniądze same w sobie nie są złem. Złem jest to, co ich nadmiar robi z ludzkim mózgiem. Ludzie, którzy dorobili się wielkich pieniędzy w krótkim czasie i bez większego wysiłku zazwyczaj tracą wszelkie walory, inteligencję, mądrość, umiejętność kochania bezinteresownie partnera czy dziecka, a ich ambicja ogranicza się wyłącznie do pomnażania majątku, zaś jedyną obawą staje się jego utrata. Jakoś nie dzieje się tak w przypadku osób, które zapracowały na majątek ciężką rzetelną pracą. O nich się nie słyszy. Budują domy na uboczu, żyją dość skromnie i nie na pokaz, bo znają wartość pieniądza. Często też są chętni do pomocy ubogim, ale o tym nie trąbią i nie chodzą na bale charytatywne.

    1. to jest bardzo mądry i rzeczowy komentarz. zapisuję i zapamiętuję, bo ma w sobie wiele, wiele mądrości socjologicznej, psychologicznej. pozdrawiam.

  11. Saro! Dla sprawdzenia swojej hipotezy przeczytałam kilka wpisów na Twoim blogu i…jest tak, jak sądziłam: w każdym wpisie opisujesz jakieś sytuacje odnoszące się do innych ludzi komentując je pozornie obiektywnie, ale jednak stosując krytykę z oceną negatywną. Nie prowadzę bloga, bo uważam, że powinno się w nim opisywać, komentować i oceniać głównie własne przeżycia, a nie przewracać na przysłowiowe nice życie innych ludzi.
    Dalej tak sądzę.
    Wnioski wyciągnij sama.

    1. nie interesuje mnie hipoteza jaką Pani sobie założyła na mój temat, natomiast żeby sprawa była jasna: to jest BLOG, a nie zbiór obiektywnych artykułów, nie dziennikarstwo. Stąd nie ma tu obiektywizmu, za to jest dużo EMOCJI i robię to CELOWO, żeby pokazać, iż pewne zachowania wywołują takie a nie inne emocje oraz reakcje. Bloga nie definiuje opisywanie własnych przeżyć. Bloga nie można zdefiniować, nie można powiedzieć, co powinien zawierać a czego nie. Cechą bloga jest DOWOLNOŚĆ, to o czym piszę zależy TYLKO od autora bloga.
      Co do wywracania i przetwarzania czyjegoś życia: Gdybym pisała „Anna Kowalska jest głupia bo jest leniwa” – byłoby to krzywdzące dla Anny Kowalskiej. Ja natomiast piszę ogólnikogo, nie wymieniam nikogo z imienia i nazwiska, a opisywane sytuacje opieram na obserwacji otoczenia i wielu sytuacji, które sprowadzają się do jednego ogólnego wniosku. I każdy wpis ten wniosek zawiera. Jednak błąd czytelnika polega na tym, że wszystko poddaje w wątpliwość: „a skąd wiesz, że… blablabla”. Czytając powieść też wszystko poddajecie w wątpliwość? Nie, bo to jest opowiadanie. Proszę te historie też traktować jak opowiadania, jak fakty. Np. Kobieta jest leniwa, kobieta nie ma problemów z ciążą ale zachowuje się jak umierająca. – FAKT. Czytając komentarze typu: „skąd wiesz że nie ma problemów?” BO WIEM. Proszę o czytanie ze zrozumieniem i wyciąganie puenty a nie czepianie się FAKTÓW które opisuję.
      Ponadto w tekstach, które publikuję, jest dużo moich własnych SUBIEKTYWNYCH opinii czego się NIE WYPIERAM. Powtarzam, to jest blog. Ale piszę to nie tylko po to, żeby pokazać emocje jakie towarzyszą człowiekowi w równych sytuacjach i przy różnych zachowaniach otoczenia. Piszę to też, by poznać inne opinie, by z komentarzy poznać inny punkt widzenia. To też dla mnie bardzo ważne. Jednak fajnie byłoby gdyby komentarze były zrównoważone i mnie nie obrażały, co niestety ma miejsce często. Piszę emocjonalnie, ale nikogo nie urażam. Wy natomiast często piszecie „brak mózgu” „weź kobieto zastanów się co piszesz” „miernota” etc. i to uderza wprost we mnie. ale takowe komentarze też publikuję, takie komentarze też dają mi do myślenia co do charakterów czytelników. mogę się domyślać jakie grupy wiekowe wchodzą na onecie na zakładkę „blog” oraz jakie są to typy osób. i doprawdy nie biorę tych wszystkich komentarzy do siebie, bo bym zwariowała. aczkolwiek to Ty się zastanów i wyciągnij wnioski.

  12. Uderz w stół a nożyce…. czytam komentarze… i wiadomo „hejterzy” nie śpią. Zgadzam się w stu 100% z autorką!!! Ludzie wy nie macie aby dostać się na „szczyt” nie wystarczy talent, praca… potrzeba mieć trochę szczęścia a ludzie którym się udało zapominają o tym. Odniosę się do piłkarzy bo w tym temacie się obracam… tutaj czasami decyduje sekunda.. jedna zła decyzja przy wyborze klubu, menagera, kontuzja itd. Dlatego zgadzam się że trzeba mieć trochę pokory bo jesteśmy tylko ludźmi i nie wszystko od nas zależy!!! Nie odbierajcie tez tego w drugą stronę…. PRACA, TALENT, SZCZĘŚCIE = SUKCES tylko nie zapominajcie że to ten ostatni czynnik decyduje kto jest dobry a kto wybitny!!! PS. Saro jestem tutaj pierwszy raz… ale na pewno nie ostatni pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>