Euro 2016 – gorzkie podsumowanie biznesu zwanego piłką nożną

Jakby dziecko się mnie spytało, co to jest piłka nożna, odpowiedziałabym mu, że to sport, w którym celem jest strzelanie goli. Proste wytłumaczenie, proste zasady, proste reguły mówiące kto jest wygrany a kto przegrany. I tak sobie myślę, że ową prostotę, czystą radość z piłki nożnej i trzymanie się idei fair play to ja widzę tylko i wyłącznie wśród małych berbeci grających na orlikach. Nigdzie indziej. Wielkie piłkarskie imprezy, w tym Euro, to jeden wielki biznes, o którym mamy pojęcie może w 1 procencie. Gra tu jest najmniej ważna.

Polscy piłkarze grają lepiej niż kiedyś. Udaje im się realizować ciekawie wyglądające akcje. Czasem strzelają gole. Niezaprzeczalnym faktem jest postęp polskich piłkarzy. Jednak nie widzę nic nadzwyczajnego w grze Polaków. Nie wiem skąd zachwyt, nie pojmuję dlaczego naszych piłkarzy się gloryfikuje. Czy nikt nie widział nieczystych zagrań? Czy nikt nie dostrzegł faulu na Ronaldo w polu karnym? Czy naprawdę widzieliście prucie flaków dla zdobycia gola? Ja widziałam grę zachowawczą, na przeczekanie, kombinatorską i aktorską. Oczywiście to tyczy wielu drużyn, nie tylko polskiej. Nie interesują mnie wypowiedzi komentatorów, notki prasowe o wspaniałej grze Polaków i napełnione emocjonalnością komentarze internautów. Interesuje mnie to, co widziałam. A widziałam marny pokaz piłki nożnej. Serio, lepiej na grające na łące dzieciaki się patrzy.

Kadra wróciła do Polski. Na Okęciu tłumy witały naszych „bohaterów”. Wszyscy uradowani, podnieceni. A piłkarze sobie wyszli z samolotu, nawet nie popatrzeli w ten wielbiący ich tłum, nawet nie stać ich było na uśmiech czy serdeczny gest w stronę fanów. Któryś z kopaczy nawet słuchawek z uszu nie wyciągnął. Według mnie – to wyraz kompletnego braku szacunku. Według mediów i ludzi – to zupełnie zrozumiałe, zmęczeni byli i podłamani powrotem. Bo było tak blisko.

Po co takie koloryzowanie, po co usprawiedliwianie piłkarzy, którzy ewidentnie mają Was w nosie? A no po to, żeby nadal wielbić piłkę nożną. Żeby się nią interesować. Żeby chodzić na mecze. Żeby była duża oglądalność, żeby obstawiać. Żeby nakręcać tą maszynkę do robienia pieniędzy, maszynkę, w której piłkarze to tylko marionetki.

Zasypię Was kolejnymi pytaniami: skoro technologia poszła mocno do przodu, skoro sędzia-człowiek może się pomylić, to dlaczego nie wprowadzić video-powtórek? Dlaczego to jest problem? Jakie racjonalne argumenty przemawiają za niewprowadzeniem takiego rozwiązania?
Ktoś powie, że to wydłuży czas meczu. Pytam: o ile? Dwie minutki to naprawdę dużo przy 90-minutowym bieganiu za piłką? Naprawdę?
Ktoś powie, że każdą pierdołę będzie trzeba sprawdzać. A to milimetrowy spalony, a to czy piłka aby na pewno była za linią etc. A jakby tak limit wprowadzić, np. 2 wideo powtórki dla drużyny na połowę? Przecież innym sportom wideo powtórki nie są obce i nikt na tym nie cierpi.
Ale w piłce nożnej wiele osób by cierpiało. Mniemam, że 90% tego, co się wydarzy na boisku, jest ustalane przed rozpoczęciem meczu poza oczami fanów. To poza naszymi oczami rozgrywają się mecze. Bo jakie jest inne wytłumaczenie na brak chęci zmniejszania ilości niewłaściwych decyzji sędziego?

Wytłumaczenie na wszystkie błędy sędziego to „przecież to tylko człowiek, każdy się myli. To normalne”. Czy naprawdę przy możliwości wykorzystania szybkiej technologii, która rozwiewa wątpliwości, wierzycie, że piłka nożna to czysty sport bez przekrętów?

Tych przekrętów jest więcej niż można sobie wyobrazić. I powiem Wam, że więcej piłkarskich imprez oglądać nie będę. To nie sport. To zabawa bogatych ludzi. A Ty ciesz się, Polaczku, że Twa drużyna coś tam wygrała. Nie na boisku, ale wygrała. Idealizuj nadal „naszych chłopaków”, bo na to zasłużyli. Nie wiem czym, ale zasłużyli. I nadal napędzaj biznes jednego z najmniej czystych sportów świata.

Powiecie: no życie, czym się tak irytujesz? Czym się wkurzasz?
W szerszym znaczeniu tego o czym piszę wszystko sprowadza się do pewnego kłamstwa. Od małego wpajano nam, że żeby mieć pieniądze, trzeba pracować. Uczciwa praca procentuje udanym życiem. Gówno prawda. Propaganda. Najbogatsi nie pracują, a kombinują. Najbogatszych nie sięga prawo. Nasza praca daje szczęście, ale nie nam, a tym najbogatszym. Bogaci się bogacą, biedni biednieją. Nie wmówicie mi, że bogaci najwięcej pracują. Jest wręcz odwrotnie. Biznes związany z piłką nożną i cała otoczka medialna wokół Euro, wokół „wspaniałej gry piłkarzy”, boleśnie przypomina mi o jednej, wielkiej bujdzie, jakoby to praca była najważniejszą wartością dzięki której człowiek może się bogacić. Wszystko jest bujdą. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>