Musisz wiedzieć, że: nie masz wpływu na wszystko


Kierowcy samochodów są różni, jedni bardziej, inni mniej rozgarnięci. Jedni widzą tylko jezdnię i nic poza nią, inni widzą kątem oka także pobocza, chodniki, dzieciaki goniące deskorolki. Każdy kierowca to zwykły człowiek, który najzwyczajniej w świecie może się zagapić, zawiesić itp. Stąd trzeba po prostu uważać będąc uczestnikiem ruchu drogowego. A piszę o tym dlatego, bo… bo rowerzyści i motocykliści.

Wpis jest właściwie kierowany do większości rowerzystów i motocyklistów. Pomijam tu rzecz jasna tych, którzy dbają o własne bezpieczeństwo, myślą gdzie jadą i wybierają mniej ruchliwe drogi bądź ścieżki rowerowe i babcie jadące na rowerze do sklepu. Ale cała reszta wręcz prosi się o śmierć. Drodzy imbecyle drogowego ruchu, pamiętajcie, że jesteście dosłownie nadzy na drodze. Nie jesteście zamknięci w żadnym pudełku, które w razie kraksy Was choć częściowo obroni. Kask chroni głowę, ale rąk, nóg, kręgosłupa nic nie chroni. Gdy widzę rowerzystę jadącego drogą dwupasmową to krew mnie zalewa. Samochody jeżdżą tam z prędkością 90km/h. Dla rowerzysty to krok od śmierci. Ręce opadają także, gdy widzę jednośladowca na ruchliwej drodze, gdy obok jest… ścieżka rowerowa. Wcale nie rzadki widok. Inaczej tego nie potrafię nazwać niż zwykły debilizm. Motocykliści – o zgrozo, Wam to dopiero brakuje wyobraźni. Na wiosnę wielu motocyklistów trafia do szpitala po prostych, prozaicznych wypadkach, najczęściej przy ruszaniu bądź tuż po ruszeniu. Ci, którzy doznali wypadku na dużej prędkości, zamiast do szpitala, trafiają do kostnicy. Ale tak czy siak, Was to nie rusza. Wy dalej jeździcie jak szaleńcy.

Brakuje Wam jednej podstawowej świadomości: nie wszystko zależy od Was. Możecie świetnie jeździć, możecie być pewni siebie, jednak innych uczestników ruchu drogowego nigdy pewni być nie możecie. Gadajcie sobie o swoich prawach, gadajcie sobie, rowerzyści, że jezdnia jest także dla Was, pyskujcie sobie, jeśli ktoś – tak jak ja teraz – wyzywa Was od głupków. Odwołujcie się do prawnych reguł, do tego że „macie prawo”. Jednak co z tego, że macie prawo, skoro po wypadku nic się nie odstanie. Pyskujcie sobie i gińcie na tych swoich rowerkach.

Trzeba myśleć przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie. Co z tego, że mogę jechać rowerem po drodze, skoro widzę, że dana jezdnia jest niebezpieczna dla jednośladowca. Co wybrać, moje prawo czy moje życie? No powiedz, co wybrać? Odpowiedź jest chyba oczywista, nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>