Nie ma głupich pytań? Ależ oczywiście, że są!

Od dawna znane jest stwierdzenie: „nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi”. Zdania tego śmiało może użyć wykładowca do studentów, by zachęcić ich do dzielenia się swoimi rozważaniami, wątpliwościami. A w życiu.. co się będę rozwodzić, głupie pytania po prostu są i dobrze by było, gdyby ludzie najpierw myśleli, a później mówili. Nie na odwrót.

Pytanie nr 1 – pytanie leniwca:

Chłopak na chwilę odrywa się od komputera i krzyczy do dziewczyny znajdującej się w kuchni: „Kiedy ziemniaki będą?”. Ona na to: „wtedy gdy się ugotują”. Czy odpowiedź niewiasty jest zła? Nie, to pytanie mężczyzny jest irytujące. Bo dziewczyna robi kilka rzeczy naraz, kroi warzywa do sałatki, przyrządza sos, doprawia mięso i panieruje, by zaraz wrzucić je na patelnię, zmywa naczynia i na bieżąco porządkuje kuchnię. A on nawet nie jest  w stanie wstać, spytać „potrzebujesz pomocy?” bądź przynajmniej nie denerwować niepotrzebnym pytaniem i samemu podejść do kuchni i sprawdzić, za ile ziemniaki będą gotowe. A jeśli tego nie potrafi to niech się nauczy.
W pracy pytanie typu: „gdzie jest długopis”, który przed chwilą leżał na biurku, jest bezsensowne jeśli nawet nie spojrzy się pod owe biurko, bo być może długopis po prostu spadł. Zadając pytanie wyrywasz z „transu” współpracowników, którzy być może właśnie byli bardzo skupieni. Najpierw samemu trzeba sprawdzić, potem pytać. Nie na odwrót.

Pytanie nr 2 – wciskanie nosa w nie swoje sprawy:

Mam swoich klientów, skupiam się na nich i nie rozumiem, jak kolega z pracy może przyjść i zadać pytanie typu: „czemu przyjęłaś ich teraz a nie za 10minut?”. Za przeproszeniem, nie jego zasrany interes. Moja praca nie ma wpływu na jego pracę, więc po co takie zbędne dociekanie? Jest kapusiem, czy jak?!

Pytanie nr 3 – pytanie o pierdołę/doradztwo doskonałe

Skaleczyłam się, biorę chusteczkę, namaczam w alkoholu i pocieram nią zranione miejsce. Pytanie: „czemu pocierasz? Przyciśnij i trzymaj, nie pocieraj.” Myślę sobie: „Kuźwa, znawca się znalazł!”. Pytam: „a czemu mam trzymać w miejscu a nie pocierać?”. „Bo tak się robi.”. Mhm. Pytam: „a jak robią pielęgniarki?”. Odpowiedź: „nie wiem”. To się nazywa bezsensowna gadka. Po co ludzie się odzywają i „doradzają”, skoro gów** wiedzą…? Szczegóły, ale diabeł tkwi w szczególe. Nie odzywaj się i nie udawaj znawcy, skoro nie wiesz.

 Pytanie nr 4 – chęć poniżenia rozmówcy:

- Kręci mi się w brzuchu.
- Hyyy? Kręci ci się w brzuchu?! Hah
- Tak, kręci mi się w brzuchu.
- CHYBA W GŁOWIE!
- Mówię, że w brzuchu, to w brzuchu! Wolę powiedzieć tak, aniżeli „zaraz żygne”.
Wiecie, co mam na myśli? Nie? To jeszcze jeden przykład:
- Lubię słuchać disco polo.
- Coo?
- Lubię słuchać disco polo.
- Lubisz słuchać disco polo?!
- Tak. Humor mi się od razu poprawia.
- Ha-ha-ha.
I jeszcze jeden przykład:
- Nie mam nic do gejów. Niech zawierają małżeństwa, jeśli to ma być ich droga do szczęścia.
- Niech zawierają małżeństwa?!
- Tak. Dlaczego mamy im tego zabraniać?
- Czy ty słyszysz co ty mówisz?!

Taki rodzaj rozmowy może stosować jedynie psycholog, psychiatra (choć i tak rzadko i w odpowiedni sposób) bądź osoba, którą bardzo dobrze znamy i która chce zaakcentować fakt, że to, co mówimy, jest nielogiczne. Osoba, która pragnie nam pomóc, a nie upokorzyć. Bo powyższy sposób rozmowy z ludźmi, z którymi nie jesteśmy zżyci, to chęć zaniżenia samooceny rozmówcy, poniżenia go. Pytań typu „powtarzanie tego, co powiedziałeś” z chamskim tonem praktycznie nie wolno zadawać. Jeśli się z kimś rozmawia to się go słucha, a nie bez podawania własnych argumentów potępia zdanie rozmówcy.
Jeśli takie pytania są zadawane ze strony jednej osoby, to wiedz, że coś się dzieje. Że owa osoba chce cię stłamsić bądź po prostu zdominować.

I jeszcze pyt nr 5 – po prostu bez sensu:

To takie pytanie, na które odpowiedź kompletnie nic nie wnosi do sprawy. Pewnie wiecie co mam na myśli.. takie odzywanie się, żeby się odezwać. Ale żeby to pustosłowie wniosło cokolwiek do rozważanej kwestii to już mniej istotne. Niby to nieszkodliwy typ pytania, ale działa na mnie jak płachta na byka… może dlatego, że tu wychodzi jakiś brak naturalności rozmówcy, jakieś wymuszenie, jakaś próba błyśnięcia.. nie wiem, po prostu nie lubię fałszu.
Oo, albo taka sytuacja: przed planowaną wycieczką w góry jeden do drugiego mówi: „prognozy mówią, że będzie padać. Dobrze by było wziąć kurtki przeciwdeszczowe.” I pada pytanie: „a to ma być ciepły deszcz?” :O no nawet nie wiesz co odpowiedzieć. Po prostu ręce opadają.
No i na koniec podam przykład klasycznego pytania bez sensu:
Czemu nie ma mleka?
…?
Bo zostało wypite? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>